Zobaczyć Beksińskich. W sobie

Wiktoria Raczyńska
,

Reżyser i autor tekstu do pierwszej premiery Teatru Polskiego w Bydgoszczy w tym sezonie, Michał Siegoczyński przedstawi nam teatralną wersję książki „Beksińscy. Portret podwójny” Magdaleny Grzebałkowskiej. Aby podkreślić w niej swój osobisty stosunek do rodziny w ogóle, przez pryzmat rodziny, przy której wzrastał (w tym samym bloku, dwie klatki obok), zrobi to w sposób nieoczywisty, pozbawiony chronologii. Będzie bardzo emocjonalnie. I uniwersalnie, aby widz, poszukał analogii ich relacji u siebie, dla siebie. Wstrzymujemy oddech.

– Najbardziej cieszy mnie, że robimy spektakl, który mówi o tak wielu prywatnie interesujących mnie rzeczach i to, na jak wielu poziomach będzie można go odbierać – przyznaje Łukasz Gajdzis, dyrektor bydgoskiego teatru.

To pierwsza w nowym sezonie premiera Teatru Polskiego w Bydgoszczy i pierwsza dla nowego dyrektora. Spektakl będzie oparty o tekst również autorstwa Michała Siegoczyńskiego, dla którego Beksińscy to nie tylko książka, czy film, ale rodzina, której (z bliska) przyglądał się latami. Mimo to, Siegoczyński stara się zdystansować do wielu kwestii, aby nabrały wymiaru bardziej uniwersalnego i aby nacisk położyć na emocjonalność, skupić się na wzlotach i upadkach, relacjach których doświadcza każda rodzina.

– W spektaklu Beksińscy pokazani są z pewnym dystansem. Patrzymy na nich jakby z boku. Odnosimy się również do swoistej debaty, która przetoczyła się przez nasz kraj na temat tej rodziny po ukazaniu się książki i filmu. Nagle wszyscy stali się ekspertami w kwestii ich życia i wyborów, których dokonywali. Ja tymczasem chciałem tej roli eksperta uniknąć, choć w pewnych kwestiach tę postawę zachowuję, za to faktycznie chciałem pokazać pewien rodzaj debaty, ale wokół rodziny, artysty w ogóle. Mówi się, że to była „toksyczna” rodzina, „toksyczne” relacje, „toksyczny” związek, ale bardzo prosto jest powiedzieć „toksyczny”, czy tak je ocenić. Tymczasem, zagłębiając się bardziej w temat, dostrzega się również miłość i jakieś niezwykłe piękno między nimi, wręcz takie sytuacje, których można im pozazdrościć. I mnie taka nieoczywistość w życiu właśnie interesuje. Dla mnie ważne jest, aby umieć pokochać człowieka w pełni. To, jak to się wyważy u widza, to sprawa zupełnie indywidualna. Obie te strony w spektaklu, dramatu i piękna, są mocne – przyznaje reżyser.

Z pewną obawą zastanawiamy się, ile jest książki w spektaklu, a ile filmu. Z ulgą słyszymy o dekompozycji, fikcji literackiej, wprowadzeniu wątku Sanoka, pominiętego całkowicie w filmie. Nacisku na relacje, emocjonalność, uniwersalność i ważny muzyczny komentarz Kamila Patera.

– Jeśli chodzi o chronologię to przede wszystkim do mieszkania Beksińskich wchodzi Sanok. Ta rodzina jest bardzo symboliczna. W spektaklu chciałem przede wszystkim zachować prawdę emocjonalną, a skakanie po chronologii miało ten efekt tylko wzmocnić, bo życie nie jest czarno-białe. Czasami ktoś zachowuje się wobec drugiej osoby strasznie, a mimo to wciąż ją kocha. Mój spektakl jest bardziej mapą emocjonalną rodziny. Ciekawy jest w niej kontekst Zdzisława jako artysty, który 12 godzin dziennie słuchał głośnej muzyki malując, po czym wyczerpany padał do łóżka spać, Zofii zajętej sprzątaniem, powoli przy nim znikającej, mimo mocnego zadania, które miała do wykonania – utrzymania rodziny, i Tomka – marzyciela, który szukał idealnej miłości. W spektaklu nie ma jednego, a jest czterech głównych bohaterów (aktorzy: Tomasz Taranta, Michalina Rodak, Sylwia Zmitrowicz, Radomir Rospondek) – wymienia reżyser.

Bardzo ważną rolę w tym spektaklu odegra również muzyka Kamila Patera.

– Muzyka dobiegająca z małej sceny, wprowadza nas wszystkich w zadumę o artystach w ogóle, nad tym, co to znaczy pracować po 12 godzin dziennie – zauważa dyrektor. – To dodatkowy atut tego spektaklu, bo Tomek faktycznie prowadził audycję radiową w Trójce. A przecież wielu z nas często słucha dobrej muzyki nocą.

– Ważne jest to, że ojciec też był melomanem. Sam kupował Tomkowi płyty. Czasami, w tamtych czasach, padały w radiu takie zdania, że „płyta ma trzy miesiące” i wciąż „jest nowa”. Dzisiaj takie stwierdzenie byłoby niewyobrażalne – zauważa reżyser.

Zdaniem Michała Siegoczyńskiego, dzięki temu spektakl jest bardzo muzyczny. Są cytaty z programu Tomka, jest trochę klasyki. Na to nakłada się również muzyka spektaklu – ta autorska część twórczości Kamila jest dodatkowym głosem komentarza do muzyki, której słuchali Beksińscy.

– Ta rodzina daje też szansę przyjrzenia się ulotności życia. Uważam, że teatr jest miejscem, gdzie musimy się temu przyjrzeć i mieć jakąś refleksję na ten temat – puentuje reżyser.

Premiera spektaklu odbędzie się 25 listopada, w sobotę, o godzinie 19.00. „Beksińscy” również do zobaczenia 26 listopada, a także 28, 29 i 30 listopada oraz 12, 13 i 14 grudnia.

Reklama