Zielononóżki nocują na drzewach

Wiktoria Raczyńska
,

Na kolejnym już Frymarku wreszcie udało nam się rozwiązać zagadkę kur zielononóżek. Dlaczego klienci tak chętnie kupują ich jajka dowiedzieliśmy się od Jarosława Michałka z podbydgoskiego gospodarstwa ekologicznego.

Pan Jarosław hoduje kury zielononóżki, ale też między innymi króliki, gęsi i kaczki. Ma nieduże gospodarstwo pod Bydgoszczą. No i siłą rzeczy, jeśli wylęgają mu się kurczęta, kurki zostają na jajka, bo jajka od kurki zielononóżki są najzdrowsze, a koguciki… no cóż, idą na pasztet.

DSC_0641Co to jest za gatunek, dokładnie? – pytamy.

– Kury zielononóżki to polska rasa, wyhodowana przed I wojną światową – wyjaśnia nam pan Jarosław. – W Polsce są dwa stada, tzw. rezerwy genetyczne. Jedno jest w Chorzelowie, koło Mielca, a drugie w Lublinie. To są takie dwa stada zachowawcze. I stamtąd przywozimy wszystkie rasowe zielononóżki. Kurka zielononóżka ma obniżony poziom cholesterolu, stąd jej jajka uchodzą za zdrowsze. Ponadto to jest kura półdzika, nie da się jej hodować w klatkach, bo ona wtedy, niestety, żegna się z życiem. Potrzebuje dużego wybiegu. U mnie ma ponad hektar łąki. Tam chodzi sobie luzem, skubie trawę. Stąd też podobieństwo do bażantów. I w smaku mięsa, i w zachowaniu – jeśli ich się nie przypilnuje to zostaną na noc na łące i będą spały na drzewach.

A co z kogutami?

– Kogutki też trzeba jakoś zagospodarować, stąd pasztet – przyznaje Jarosław Michałek. – Pasztet tylko i wyłącznie z mięsa wyrośniętych kogutków, z niewielką domieszką mięsa wieprzowego, żeby po prostu związać całą masę.

DSC_0174Pan Jarosław ma też króliki, które klienci chętnie zamawiają telefonicznie lub bezpośrednio na Frymarku. Hodowca w tygodniu przywozi jej potem do nich osobiście.

– Króliki również hodowane są ekologicznie – mówi. – Hoduję króliki mięsne, nowozelandzkie, kalifornijskie. To są rasy szybko rosnące. Mają bardzo delikatne mięso.

Łąka naokoło porośnięta jest bzem, więc na stole znajdujemy też wyroby z bzu. Soki można sobie popijać z ciepłą wodą lub dodać do herbaty. Jak wiadomo owoce z bzu czarnego działają przeciwzapalnie, przeciwwirusowo, rozgrzewająco.

A skąd pomysł na mydła?

– Już od dawien dawna, mamy taką rodzinną tradycję – przyznaje pan Jarosław. – Teściowa już podczas okupacji robiła mydła z gliną. W związku z tym, że w tych czasach trudno było o tłuszcz, dodatkiem do mydła była glina. Dziś robię tylko peelingi z domieszką glinki. I już tylko dla urody. Mam też mydło z borowiną, z solą, rumiankiem, lawendą. Jestem w stanie wykonać każde mydło. Oczywiście korzystam z przepisów babki, ale przepisów na mydło jest jak na placki, więc szukam też w sieci nowych. Wykonam każde mydło, którego zażyczy sobie klient.

Reklama