Wojewoda: wystąpimy o pieniądze z Funduszu Solidarności

Marek Tomaszewski
,

– Nigdy nie mówiliśmy, że nie wystąpimy o środki z Funduszu Solidarności, ale najpierw musimy dokładnie oszacować straty – stwierdził na konferencji prasowej wojewoda Mikołaj Bogdanowicz.

Wojewoda odniósł się do zarzutów marszałka województwa Piotra Całbeckiego i europosła Tadeusz Zwiefki, którzy chcą skierować wniosek do unijnego Funduszu Solidarności Europejskiej o finansowe wsparcie dla poszkodowanych w wyniku sierpniowej nawałnicy. Ich zadaniem, rząd działa w tej sprawie nieudolnie. Według szacunków marszałka, straty wynoszą 1,5 mld złotych, co upoważnia do złożenia wniosku do funduszu. Zadeklarował, że gotów jest taki wniosek przygotować.

– Z naszej strony jest to konkretna pomoc finansowa i materialna dla poszkodowanych w wyniku kataklizmu. To, co możemy uzyskać z Funduszu Solidarności to jest 2,5 procent poniesionych strat – tłumaczy Mikołaj Bogdanowicz. – Cały czas nie wiem, w jaki sposób marszałek szacuje straty, jakiej używa metodologii. Trudno mi odnieść się do tej kwoty, dopóki komisje szacujące chociażby straty w rolnictwie nie zakończą prac. Podkreślam jeszcze raz, że jeśli tylko będzie taka możliwość, wystąpimy o środki z UE.

Jak dodaje, wniosek do Funduszu Solidarności zostanie złożony, ale w oparciu o rzeczywiste, a nie wirtualne dane, wymyślone z powodów politycznych.

– Te zarzuty są kuriozalne. Wójtowie i burmistrzowie dostali jakąś tabelkę, którą mogą sobie wypełnić według własnego uznania. I na tej podstawie ma zostać profesjonalnie przygotowany wniosek? Autorzy tego dokumentu zapomnieli jeszcze dodać, że pieniądze z funduszu nie mogą trafić do indywidualnych odbiorców, przeznaczone są na odbudowę infrastruktury publicznej  – mówi poseł Piotr Król. – Chciałbym zapytać pana marszałka Całbeckiego, ilu jego urzędników brało udział w szacowaniu strat, w urzędzie pracuje ich 1200. Jestem pewien, że gdyby ta nawałnica zdarzyła się po stronie toruńskiej, to wszyscy urzędnicy szacowaliby straty – dodał poseł PiS.

– Fundusz Solidarności to jest fundusz unijny i pan marszałek po 11 latach kierowania województwem  nie wie o tym, że te pieniądze nie trafią do mieszkańców. To nie znaczy, że po te środki nie warto sięgnąć. Warto, ale trzeba to zrobić w sposób mądry i logiczny, wspólnie z rządem – mówi poseł Tomasz Latos.

Na skierowanie wniosku o pieniądze z Funduszu Solidarności rząd ma 7 tygodni.

Reklama