Warto zwiedzać – przekonują studenci UKW

Wiktoria Raczyńska
,

Nie tylko zwiedzać, ale i namawiać innych do zwiedzania. Zarówno regionu kujawsko-pomorskiego, Polski i krajów takich jak Niemcy, Bułgaria, Ukraina, Włochy czy orientalna Japonia. A studenci Instytutu Geografii przeszli te kraje wzdłuż i wszerz i dysponują na ich temat rozległą wiedzą. Podczas Dnia Turysty zarażali swoim entuzjazmem i miłością do przygód.

A nic tak nie zachęca do odwiedzania, jak kuchnia. Nie mogło więc zabraknąć pizzy w sali włoskiej, pocky w japońskiej, chłodnika bułgarskiego, czy najlepszego polskiego miodu.

A skoro już wspominamy chłodnik bułgarski, to jedzenie tam jest naprawdę wyśmienite. Takie przynajmniej zaserwowano w sali bułgarskiej właśnie.

DSC_0239– Bułgaria jest jednych z ulubionych regionów turystyki wakacyjnej Polaków. Ponadto nasza wykładowczyni jest z Bułgarii, a niedawno zorganizowaliśmy Dzień Bułgarski. Postanowiliśmy połączyć działania – mówi Marzena Rafalska, koordynatorka tej właśnie sali. – Bułgaria jest bardzo ciekawym krajem. Chcemy przybliżyć zwiedzającym przede wszystkim bułgarską kuchnię, serwujemy chłodnik, dżem z płatków róż, są kanapki z czubrycą, jest chałka i sałatka szopska.

DSC_0224Z kolei podróż na Ukrainę wydała się nam wyborem oczywistym. W tej chwili na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego studiuje około 50 studentów z tego kraju.

– W tym roku jest ich zdecydowanie więcej niż w ubiegłych – mówi Andrii Maliarenko, który sam pochodzi z Ukrainy. – Wielkanoc u nas przypada trochę później, stąd też jedzenie wciąż świąteczne. Można posmakować tradycyjnych dań i samodzielnie wykonać pisanki – namawia.

– Można też napisać życzenia świąteczne dla mieszkańców Ukrainy – dodaje Anastasiia Tereshchenko, koleżanka Andriia. – A jajko zawiesić na specjalnym drzewie wielkanocnym. Jeśli ktoś jest chętny, życzenia może napisać po ukraińsku – chętnie przeprowadzimy przyspieszony kurs języka – zachęca.

Ze wschodu wędrujemy na zachód Europy. Przenosimy się w zupełnie inny klimat, kulturę i zabytki.

DSC_0181– Włochy są jedną z najpopularniejszych destynacji Polaków – mówi Paulina Stefańska, koordynator sali włoskiej. – Poza Niemcami i Wielką Brytanią, gdzie są to wyjazdy raczej do rodziny niż turystyczne, Włochy są zdecydowanie takim krajem, gdzie jeździ się, bo chce się zobaczyć te piękne miasta z folderów. – Część degustacyjna to oczywiście pizza, ponieważ włoska, nie znajdziemy na niej ketchupu. Można zagrać w Memory z zabytkami włoskimi, ułożyć puzzle, są quizy, gdzie można sprawdzić swoją wiedzę. W razie problemów pomożemy – obiecuje. – Mamy specjalną mapę, na podstawie której, możemy sobie przybliżyć geografię tego kraju, tak aby odwiedzić tam nie tylko plaże.

Największym zaskoczeniem jest jednak Japonia, ale już pierwszy kontakt z koordynatorką sali wiele nam wyjaśnia.

DSC_0147– Japonią jestem zafascynowana od dawna. Zaczęło się od anime. Gdy miałam 8 czy 9 lat pojawiła się w naszej telewizji „Czarodziejki z księżyca”. Swego czasu bardzo znana bajka w stylu anime. W tamtych czasach dostęp do komputerów i Internetu był bardziej ograniczony więc zatonęłam w encyklopediach, atlasach. Dwa lata temu byłam w Japonii, bo ten wyjazd już dawno objęłam sobie za cel. Wiedziałam, że na własne oczy muszę zobaczyć Kioto, gejsze, te wszystkie świątynie buddyjskie i chramy. Lubię przygodę i adrenalinę. Sama przygotowałam całą podróż – opowiada z podekscytowaniem jakby dopiero stamtąd wróciła Sandra Cisek.

Sandra zwiedziła Tokio, Kioto, Osakę, Hokkaido, była na Okinawie. „Liznęła” tej kultury w praktyce i planuje już kolejne wyjazdy, tym razem bardziej pod kątem pracy w Japonii.

– Dzisiaj przygotowałyśmy, m.in., trufle w zielonej herbacie, czy pocky – rodzaj paluszków. Mam przygotowane zdjęcia ze swojej podróży. Jest też ze mną „manekineko”, kotek-pluszak, narodowy symbol Japonii. Ma uniesioną łapkę i przynosi szczęście. Ponadto na co dzień prowadzę bloga o Japonii „Wyznania azjatoholiczki” – mówi Sandra.

Niemcy zdają się wyborem oczywistym, ale w Instytucie Geografii kryje się za tym dużo więcej.

DSC_0175– Dla nas to kraj szczególny, bo byliśmy w Mannheim z projektem. W ramach Integracyjnych Dni Studentów Europy wyjechaliśmy z naszym kołem naukowym i „Europejskim Wędrowcem” do miasta partnerskiego Bydgoszczy – odrywa tajemnice Agnieszka Frelichowska. – Opowiadaliśmy im o naszym mieście. Byliśmy w Grenadzie (Hiszpania), Warnie (Bułgaria), Mannheim (Niemcy), w tym roku prawdopodobnie czeka nas Patras (Grecja). Niemcy mają też miejsca piękne, o których Polacy wciąż mało wiedzą i nie jeżdżą, a mogliby, bo robią to ludzie z całego świata. Dla przykładu zachęcam serdecznie do odwiedzin Bonn, „miejsca urodzenia” Haribo i Festiwalu Kwitnącej Wiśni. Kto by pomyślał – mówi Agnieszka.

Wszędzie było niezwykle kolorowo, ale nic tak nie przyciągało, wydaje się zwiedzających, jak stoisko miodów, w sali polskiej.

DSC_0194– Działamy kompleksowo – śmieje się Adrianna Bartnicka. – Przygotowaliśmy katalogi wycieczek po Polsce. Chodzi nam też o reklamę regionu pod kątem naszych studentów, czyli udziału w Dniu Turysty wszystkich organizacji turystycznych, które u nas działają. Są więc z nami przedstawiciele Bydgoskiej Lokalnej Organizacji Turystycznej, Kujawsko-Pomorskiej Organizacji Turystycznej i Bydgoskiego Centrum Informacji. To dla nas ważne, aby studenci wiedzieli, gdzie mają szukać informacji dla siebie, co mogą robić, jak mogą działać, gdzie mogą się „zaczepić” po studiach. Mają okazję osobiście porozmawiać z tymi osobami. Dowiedzieć się więcej o turystyce. To korzyść dla obu stron – mówi z entuzjazmem Adrianna. – A tu, w sali mamy, m.in., świetne pszczelarskie stoisko, które studentki same w całości zaaranżowały. Pokazały siebie, własną inicjatywę i umiejętność poszukiwania tych kontaktów – podaje przykład płynący z dołu Adrianna Bartnicka. I to miód właśnie zawojował serca wielu zwiedzających…

Reklama