W tym roku Camerimage odbędzie się w Bydgoszczy

Marek Tomaszewski
,

– My nie zmieniamy umów ani pisemnych, ani ustnych, wypełniamy je do końca. Dlatego Camerimage w tym roku odbędzie się w Bydgoszczy. Co dalej, nie wiadomo – powiedział Marek Żydowicz, dyrektor festiwalu, podczas posiedzenia komisji promocji i współpracy z zagranicą bydgoskiej Rady Miasta.

Na posiedzeniu komisji podsumowano ubiegłoroczny Camerimage. Jak poinformował Adam Zdunek z Fundacji Tumult, sprzedano ponad 4,5 tys. kart wstępu i ponad 15,3 tys. biletów i wejściówek na pojedyncze wydarzenia.  Do Bydgoszczy przyjechało ponad 800 autorów zdjęć filmowych, 185 gości specjalnych i ponad 850 studentów oraz 173 przedstawicieli mediów z 11 krajów i prawie tysiąc gości reprezentujących szeroko rozumiany przemysł filmowy.

W mediach ukazało się ponad 15 tysięcy informacji na temat Camerimage. Pozwoliło to wygenerować około 50 milionów złotych ekwiwalentu reklamowego, czyli wyliczonego algorytmem kosztu, jaki trzeba by ponieść, aby zyskać taką reklamę. To rekord. Dla porównania w 2016 roku liczba informacji przekazanych w mediach o festiwalu wyniosła 8,2 tysiące, co przełożyło się na kwotę 26,5 miliona złotych ekwiwalentu.

DSC_1665Cały budżet festiwalu zamknął się kwotą 9 milionów złotych, a dotacja ze strony miasta wyniosła 2,5 miliona złotych. Taką samą miał być wsparty Camerimage przez następne cztery lata. W grudniu 2017 roku prezydent Bydgoszczy Rafał Bruski ogłosił, że porozumiał się z Markiem Żydowiczem w tej sprawie. Ale jeszcze w tym samym miesiącu w bydgoskich mediach pojawiły się informacje, że minister kultury Piotr Gliński, prezydent Torunia Michał Zaleski oraz dyrektor Camerimage podpisali list intencyjny dotyczący budowy festiwalowego centrum w Toruniu. Odpowiedzią prezydenta oraz radnych było obniżenie dotacji do 500 tys. złotych. Jak stwierdził Rafał Bruski, podpisanie tego listu intencyjnego oznacza, że Camerimage jest w Bydgoszczy schodzącą marką. – Bydgoszcz nie może być przechowalnią bagażu, nawet gdyby był on nie wiadomo jak cenny – stwierdził prezydent Bydgoszczy.

– Niestety, nie dano nam szansy przekazania radnym naszego stanowiska, bo nie zaproszono mnie na sesję. Ja nie złamałem umowy, poczułem rozgoryczenie i zawód. Ograniczenie budżetu festiwalu uderzy nie w nas, tylko w Bydgoszcz. Wiem, że ta decyzja nie wynikała ze względów merytorycznymi, ale politycznych – powiedział Marek Żydowicz.

Jak stwierdził, informował prezydenta Bydgoszczy, że taki list intencyjny zamierza podpisać. – Uprzedzałem, że jeśli plany budowy czwartego kręgu Opery Nova nie nabiorą tempa, to będę musiał zacząć szukać dla festiwalu innego miejsca. Takiego, w którym będzie mógł zostać nie tylko na rok, czy cztery lata, ale dłużej. Ja nie mogłem nie podpisać tego listu – to by było absurdalne, przecież od 30 lat zabiegam, by znaleźć dla festiwalu optymalne miejsce. Pan prezydent Bruski stwierdził, że zrobił wszystko, co mógł i nic więcej już zrobić nie może – mówił Marek Żydowicz.

– Ja chcę zostać w Bydgoszczy. Ale co mam zrobić? Nie wiem, czy powstanie czwarty krąg Opery Nova. Nie wiem też, czy powstanie centrum Camerimage w Toruniu.

Obecnie trwają prace nad przygotowaniem nowej umowy z miastem, ale tylko na rok i z dofinansowaniem w wysokości 500 tys. złotych. – Będziemy zatem musieli poszukać gdzieś tych pozostałych 2 milionów złotych, dlatego apeluję do radnych, a także do posłów i senatorów o pomoc w znalezieniu tych pieniędzy. Nie wiem, co się będzie dalej działo, może trzeba pomyśleć, aby festiwal odbywał się w dwóch miastach – stwierdził Marek Żydowicz.

Reklama