W sprawie uniwersytetów trzeba bić na alarm

Marek Tomaszewski
,

Reforma szkolnictwa wyższego przygotowana przez ministra Jarosława Gowina zniszczy bydgoskie uniwersytety, sprowadzając je do roli szkół zawodowych, nastawionych tylko na edukację.

Takie stanowisko w sprawie ustawy 2.0 przedstawili na dzisiejszej (9 kwietnia) konferencji prasowej prof. Ryszarda Cierzniewska z UKW, poseł PO Michał Stasiński, Sławomir Wittkowicz, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Solidarność-Oświata” oraz Ireneusz Nitkiewicz, bydgoski radny.

– Musimy bić na alarm, bo ten projekt reformy szkolnictwa wyższego niesie wiele zagrożeń i jest bardzo niekorzystny dla bydgoskich  uczelni – mówi Ireneusz Nitkiewicz.

Głównym zagrożeniem, jak tłumaczy prof. Ryszarda Cierzniewska, jest sprowadzenie bydgoskich uczelni wyłącznie do ośrodków zawodowego czy specjalistycznego kształcenia. – Ambicje miasta były inne. Ponoszone były ogromne koszty jeżeli chodzi o infrastrukturę badawczą i naukową. Uniwersytet tworzy się przez wiele lat, nie dogonimy w ciągu 10 czy 15 lat innych uczelni tego typu, które mają się rozwijać kosztem ośrodków lokalnych. W momencie, gdy nastąpi degradacja uczelni w wyniku nieznanych dla nas kryteriów parametryzacji, dostaniemy mniej pieniędzy i nastąpi odpływ kadry naukowej – mówi prof. Cierzniewska.

Problem polega również na tym, że szkoła zawodowa nie będzie miała praktycznie szans na to, mimo że ustawa to przewiduje, aby stać się placówką badawczo-dydaktyczną. – W tych szkołach będzie mogła być zatrudniona tylko kadra na poziomie magistra i doktora. Jak oprzeć na takiej kadrze rozwój naukowy i jednocześnie zabezpieczyć lokalne potrzeby badawcze? Ucierpi na tym edukacja, kultura i przemysł – przestrzega prof. Cierzniewska.

Potwierdziła, że UKW jest otwarty na debatę w sprawie projektu ustawy, w której mieliby wziąć udział mieszkańcy Bydgoszczy, politycy, samorządowcy, przedstawiciele środowiska naukowego.

Jak mówi Sławomir Wittkowicz, który jest także przewodniczącym branży nauki i oświaty Forum Związków Zawodowych, projekt reformy ministra Gowina jest sprzeczny z obowiązującą strategią zrównoważonego rozwoju, która zakłada także rozwijanie się mniejszych ośrodków, a nie ośmiu czy dziewięciu centrów naukowych. – Naszym zdaniem, wdrożenie tego projektu oznacza dla naszego regionu odpływ kadry naukowej, odpływ młodych ludzi do silniejszych ośrodków, to jest tak naprawdę spychanie województwa kujawsko-pomorskiego do drugiej, a nawet trzeciej ligi w perspektywie 10-15 lat – mówi Wittkowicz. Jak dodaje, zapisy tej ustawy bezpośrednio uderzają w autonomię uczelni, a także w pracowników uniwersytetów. – To jest dla nas nie do przejęcia. Będziemy kierowali sprawę do Wojewódzkiej Rady Dialogu Społecznego, domagając się jednoznacznego, krytycznego stanowiska tego gremium, a zwracam uwagę, że przewodniczącym rady jest w tym roku wojewoda. Także w PiS nie wszyscy chcą zaakceptować rozwiązania zapisane w ustawie. Liczymy na to, że silny nacisk różnych środowisk obywatelskich, różnych także politycznie sprawi, że ten sprzeciw wobec degradacji naszego regionu będzie bardzo wyraźny – mówi Wittkowicz.

– Nie możemy pozwolić, aby Bydgoszcz, największe miasto regionu, straciła miano ośrodka akademickiego. Ustawa ministra Gowina oparta jest na dwóch konfliktach: na konflikcie dużych ośrodków akademickich z mniejszymi, oraz konflikcie uczelni technicznych z humanistycznymi. W obu tych przypadkach Bydgoszcz, niestety, traci. Apeluję do parlamentarzystów PiS-u z Bydgoszczy, aby określili bardzo wyraźnie swoje stanowiska w tej sprawie. Reforma tak, ale reforma Gowina dla bydgoskich uczelni, zdecydowanie nie – powiedział poseł Michał Stasiński.

W najbliższym czasie planowane jest zorganizowanie debaty dotyczącej reformy szkolnictwa wyższego, z udziałem środowisk naukowych, samorządowców, polityków, a także mieszkańców Bydgoszczy.

Reklama