Uliczne koszmarki

Tomasz Welcz
,

Jak to zrobić, żeby w mieście było ładnie, kolorowo? Reklamy niewątpliwie mogą się do tego przyczynić, bo to nie tylko kwestia estetyki, ale dzięki nim widać, że miasto żyje, że coś się w nim dzieje. Problem w tym, że zbyt często bardziej odstraszają niż do czegokolwiek zachęcają. I tu pojawia się pytanie: Jak to jest, że ktoś chce się reklamować, na przykład, na ulicznym billboardzie czy banerze, ale jakoś mu nie zależy, jak on będzie wyglądał? Ważne, żeby był – najlepiej duży i za małe pieniądze.

Efekt często wychodzi tragicznie. Coś tam zwisa żałośnie z budynków, kolory walą po oczach, w dodatku po krótkim czasie to, co zwisa jest już tak brudne, że w żaden sposób nic nie można na tej reklamie odczytać. Dowodów, niestety, w Bydgoszczy nie brakuje.

Co nie znaczy, że nie ma pozytywnych przykładów – rozwiązań ciekawych, oryginalnych, z pomysłem. Nie wiem jednak, dlaczego, ale brzydota ma w sobie coś takiego, że jakoś bardziej rzuca się w oczy. Jeden taki koszmarek potrafi popsuć ogólne wrażenie, nawet gdy w pobliżu stoją czy wiszą estetyczne reklamy.

Zdaję sobie sprawę, że nie ma możliwości, aby wszystkie te wytwory „plastycznych hobbystów” zniknęły z ulic miasta. Nawet gdyby powołać reklamową policję. Ale może chociaż, w ramach buntu przeciw takim pokrakom, pokażemy, co nas estetycznie razi.

Reklama