Uczelnia to nie przechowalnia

Wiktoria Raczyńska
,

Jedna z „Medycznych śród” ponownie gościła prof. Wojciecha Pospiecha i jego doktorantów. Tym razem profesor apelował do studentów, aby kochali to, co robią i w życiu oddychali pełną piersią.

– Każdy student, kocha swoją uczelnię, kocha swój kierunek, kocha to, co robi i nie traktuje tego miejsca, jak przechowalni na jeden, czy dwa lata. Jeśli jednak tak jest, że jest to dla niego przechowalnia, zaczyna się zachowywać, jakby rzeczywiście w niej przebywał – mówił szef Instytutu Muzykoterapii Collegium Medicum.

DSC_0417Profesor Wojciech Pospiech przestrzegał również słuchaczy, a tych jak zwykle była pełna sala, żeby w życiu starali się utrzymać równowagę pomiędzy tym, co logiczne a zmysłowe. Każde zachwianie równowagi w tych dwóch podstawowych przestrzeniach ludzkiej egzystencji grozi utratą zdrowia.

– Spotkania z muzykoterapią mieszczą się w dwóch przestrzeniach – przestrzeni logos i transcendentnej. To dwa ogniwa, wokół których człowiek musi istnieć. Nie, że powinien, albo może. On musi istnieć – podkreślał profesor. – W momencie, kiedy następuje zachwianie, w którymkolwiek z tych ogniw dochodzi do ataków, np. psychoz, nerwic, lęków, chorób układu miękkiego, różnego rodzaju kontuzji, chorób układu krążenia, układu nerwowego. Pogłębia się pasmo nieudanych sytuacji życiowych.

DSC_0422Dlaczego tak się dzieję? – zastanawiano się podczas „Medycznej środy”. Dlatego, że człowiek XXI wieku zaczął bardzo wierzyć w to, że jeżeli zacznie ten świat pojmować tylko logicznie, to wystarczy. – Że, dajmy na to, w momencie gdy przeżywa uniesienie erotyczne ze swoją partnerką, to ważna staje się tylko jego satysfakcja. Tymczasem to kompletna bzdura – uważa prof. Pospiech.

Często dzisiaj pary nie mogą mieć dzieci, ponieważ nie zbudowały jeszcze między sobą harmonii…

– I tu dochodzi właśnie do dotknięcia tej empirii, czyli tego wyrachowania człowieka XXI wieku z przestrzenią, w którą ten człowiek nie wszedł. Tymczasem odniesienie się do wartości wyższych, stanowi element, bez którego człowiek bezwzględnie nie może istnieć na tym świecie, bo powstaje zjawisko aleksytymii. Dla przykładu – mówię do państwa, ale chcę tylko przekazać suche regułki, bez treści emocjonalnej – nie chcę uczestniczyć w tym, aby państwo polubili, albo pokochali to, o czym mówię. W moim przypadku – to niemożliwe. I nie będę za to przepraszał. Tylko się z tego cieszył. Bo ja kocham to, co robię – podkreślał prof. Pospiech.

DSC_0430Oddychanie to kolejne ważne ogniwo terapii w instytucie, o którym bardzo często wspomina profesor na swoich wykładach. Ba, wspomina… wszyscy muszą choć przez 10 minut, przy ulubionych utworach zarówno profesora, jak i doktorantów poćwiczyć oddychanie.

– Gdy człowiek bierze oddech, to już, w jakiś sposób, się do innych odnosi, już coś wyraża. Ten oddech ma często źródła wielopłaszczyznowe i takie też skutki. Krążenie, działanie na jaźń człowieka, to co u Freud’a – świadomość i podświadomość. Konsekwencją tego jest używanie oddychania w każdej sytuacji, kiedy śpiewamy, kiedy mówimy, kiedy słuchamy. Czyli zawsze kiedy jesteśmy. Zawsze kiedy żyjemy.

I co to oddychanie robi z naszym aparatem? Pozwala mu pracować. Ziewamy, w przenośni i dosłownie.

DSC_0445– To, że jakiś gatunek muzyki był powszechnie lubiany i preferowany w lachach 60., 70., 80. nie znaczy, że to już minęło, że to już archaizm. Dlaczego te utwory przetrwały? Dlatego, że było w nich wszystko to, co związane z harmonią. A harmonia jest synonimem piękna. I to wszystko kumuluje się w sumie w jednym zastrzyku. Człowiek, który buduje w sobie harmonię, na początku jest traktowany tak sobie, ale później ma coraz więcej koleżanek, kolegów. To samo dzieje się w naszym świecie naukowym, czy to medycznym, czy artystycznym. Najpierw ktoś patrzy sceptycznie, później patrzy normalnie – uspokaja profesor. – Wszyscy wiedzą, że jeżdżę rowerem, wiosna, lato, jesień, zima. Na początku słyszałem: „Stuknij się w głowę, profesor na rowerze w garniturze?”. Dzisiaj jeździ połowa. To samo z muzyką. Jeżeli będziemy wiedzieli, że harmonia uzależniona jest od jej transcendentnej wartości muzycznej, zaczniemy inaczej opiekować się naszym zdrowiem. Dzisiaj wszyscy zdenerwowani studenci, którzy biorą jakieś leki na uspokojenie do relanium włącznie, będą pięknie spali.

A jak to się ma do farmacji?

DSC_0454– Nie zamierzamy niczego wypierać – zapewnia prof. Pospiech. – Będziemy wspomagali albo koegzystowali z farmacją. I nikt na tym nie straci – ani muzykoterapia, ani farmakologia. I to samo z medycyną. Wartością jest dopiero współdziałanie holistyczne w zakresie zdrowia człowieka. W tym zakresie musimy szukać takich gatunków muzyki, które dostarczają nam czegoś miłego. Co jest takiego w muzyce, że dąży w kierunku harmonii? Cały tok doświadczeń w naszym życiu i wybieranie sobie i tych dobrych, ale i tych złych utworów od dzieciństwa. Czasami musimy słuchać muzyki głośno, a czasami ciszo. Czasami jest to zmęczenie, stres, albo wyładowanie żalu, że ktoś nas skrzywdził.

Oby tych dobrych nut było w naszym życiu jak najwięcej, to może i wizyt u specjalistów będzie mniej.

Kolejna „Medyczna środa” już dzisiaj, aula B Collegium Medicum, ul. Jagiellońska 13.

Medyczne środy to spotkania otwarte dla wszystkich osób zainteresowanych nowoczesnymi osiągnięciami medycyny, zdrowym stylem życia i profilaktyką zdrowotną. Prelekcje są przystępne w odbiorze i interesujące. Na najbliższym spotkaniu wykład pt. „Diagnoza: skolioza. Co rodzic powinien wiedzieć na temat postawy swojego dziecka” wygłosi mgr Zuzanna Piekorz z Katedry Fizjoterapii.

zdjęcia: Maciej Filanowicz

Reklama