Teatr Polski według Łukasza Gajdzisa

Marek Tomaszewski
,

– Punktem wyjścia mojego myślenia o bydgoskim teatrze jest to, że jest to jedyna scena w mieście. Dlatego ten teatr powinien mówić wieloma głosami. Ta wielogłosowość, polifoniczność, otwartość będzie podstawą, wokół której chcemy kreować repertuar na najbliższe trzy sezony – mówi nowy dyrektor Teatru Polskiego w Bydgoszczy, Łukasz Gajdzis.

Stawia przede wszystkim na repertuarową różnorodność. Przez trzy lata na bydgoskiej scenie ma zostać zrealizowanych 20 spektakli, wyreżyserowanych przez 20 twórców: różne gatunki, różna stylistyka i różna estetyka…

Siedem premier w sezonie

Tę różnorodność widać już po premierowych propozycjach na ten sezon artystyczny. Pierwszym premierowym spektaklem na małej scenie już w listopadzie tego roku będzie przedstawienie „Beksińscy. Portret podwójny” na podstawie książki Magdaleny Grzebałtowskiej, w reżyserii Michała Siegoczyńskiego. Skąd akurat taka propozycja na początek? – Temat nośny, zarówno książka, jak i film odniosły duży sukces komercyjny. Wierzę, że będzie to ciekawa propozycja dla bydgoskiej widowni – mówi Łukasz Gajdzis.

Ten rok zostanie pożegnany klasyką – „Komedią omyłek” Williama Szekspira. Ten spektakl przygotuje dla bydgoskiej sceny Jean-Philippe Solerio. – Jest to aktor i reżyser znany we Francji właśnie z takich lżejszych produkcji – mówi Łukasz Gajdzis. Przedstawienie będzie można zobaczyć w grudniu.

W nowym roku zaplanowano pięć premierowych przedstawień. – Będą to produkcje skierowane do szerokiego kręgu widzów, ale zawsze na najwyższym poziomie – obiecuje dyrektor bydgoskiej sceny.

W lutym Wojciech Faruga wyreżyseruje spektakl „Maria Antonina”. W połowie marca premiera „Balladyny” w reżyserii Justyny Łagowskiej. 27 marca w Międzynarodowy Dzień Teatru bydgoska scena zaprezentuje spektakl dla najmłodszych widzów – bajkę autorstwa Marii Wojtyszko w reżyserii Jakuba Krofty. W czerwcu premiera „Kopciuszka” Joela Pommerata w reżyserii Łukasza Gajdzisa. Sezon zakończy spektakl „Koniec miłości” w reżyserii Doroty Androsz. Przedstawienie to będzie pierwszym zaprezentowanym w ramach cyklu „Biała Karta”, umożliwiającym debiutującym reżyserom zaistnienie na bydgoskiej scenie.

Odbędzie się jednak w tym roku Festiwal Prapremier, ale pod zmienioną nazwą: Premiery Nie/Chciane. –Kiedy w kwietniu ogłoszono, że festiwal się nie odbędzie, bo nie ma dotacji, pomyślałem sobie, że to nie jest czyjś festiwal, który można sobie tak prosto odwołać. Festiwal Prapremier to jest jakaś wartość Bydgoszczy, wartość nadrzędna i nie należy do żadnej konkretnej osoby. Zrodził się we mnie taki wewnętrzny bunt, nikt mnie do tego nie zmuszał, aby ten festiwal mimo wszystko zorganizować. Ma on być otwarty, zapraszający, gościnny. Uważamy, że nie ograniczając się do żadnej idei światopoglądowej czy politycznej możemy zdziałać więcej. Sztuka wtedy może być wolna, gdy nie jest wkładana w żadne ramy. Nazwa festiwalu jest przekorna, zrodziła się z chęci pokazania na scenie tego, co często teatr publiczny odrzuca w swoim repertuarze, a czego widzowie oczekują. W tym roku będzie on miał jeszcze formułę przeglądu, w przyszłym roku wrócimy do konkursu – zapowiada Łukasz Gajdzis.

Festiwal potrwa od 13 do 22 października. Udało się zaprosić, m.in., kabaret warszawski „Pożar w Burdelu”, „Wściekłość” Mai Kleczewskiej czy „Wesele” Jana Klaty.

Kompletowanie zespołu

W nowy sezon artystyczny bydgoski teatr wkracza z trudną sytuacją kadrową. Wraz z poprzednią dyrekcją odeszło 10 aktorów, pozostali: Małgorzata Witkowska, Małgorzata Trofimiuk, Alicja Mozga, Paweł Gilewski, Marcin Zawodziński, Mirosław Guzowski, Jerzy Pożarowski, Jakub Ulewicz i Marian Jaskulski.

Na bydgoskiej scenie pojawią się, przynajmniej na razie, dwie nowe twarze: młode aktorki – Michalina Rodak i bydgoszczanka Emilia Piech.

– Jeżeli chodzi o kompletowanie zespołu, zostawiam sobie na to cały sezon, nie podejmuję nagłych kroków – tłumaczy Łukasz Gajdzis.

Mają być także kontynuowane spektakle, które mieliśmy okazję zobaczyć w poprzednich sezonach. – Z tego, co wiem, teatr ma deklaracje od aktorów, którzy odeszli, że na zasadach gościnnych będą występowali. To zależy od tego, czy będą mieli czas, ale my oczywiście chcemy, aby teatr kontynuował repertuar – dodaje Łukasz Gajdzis.

Jaki to będzie teatr?

W porównaniu z poprzednią wizją autorskiego teatru, szukającego odpowiedzi na pytanie o problemy społeczne czy polityczne współczesnego świata, realizowaną przez Pawła Wodzińskiego i Bartosza Frąckowiaka, teraz następuje istotna zmiana myślenia o teatrze.

– Chodzi o to, aby nie zawężać się do konkretnych nurtów tematycznych. Europa jest obecnie tak zdefragmentaryzowana, że trudno wskazać jeden konkretny temat. Pytanie, czy spektakle rzeczywiście dają odpowiedź na pytania o problemy współczesnego świata. Zależy mi na tym, aby spektakle docierały do każdego widza. Nie chciałbym, aby dochodziło do takich sytuacji, że musiałbym obejrzeć trzy wcześniejsze spektakle, aby zakorzenić się w czwartym. Cały czas pamiętam o tym, że jest to jedyna scena w mieście – mówi Łukasz Gajdzis.

Jednocześnie zastrzega, że nie odcina się od teatru krytycznego, dla widza poszukującego intelektualnych doznań. Przyznaje, że ideowo najbliższy jest mu gdański Teatr Wybrzeże, prezentujący bardzo szeroki i różnorodny repertuar.

– Uciekam od teatru komercyjnego – mówi Łukasz Gajdzis. Jak podkreśla, nie zależy mu na pozyskaniu znanego medialnie aktora, twarzy, która przyciągnęłaby widzów, a raczej o pozyskaniu wybitnych aktorów teatralnych. – Myślę, że kierunek powinien też być odwrotny – aktor przychodzi do tego teatru i tutaj robi karierę – dodaje Łukasz Gajdzis.

Łukasz Gajdzis, aktor i reżyser, ma 33 lata. W Bydgoszczy pojawił się 10 lat temu, zaraz po szkole teatralnej. Dyrektorem Teatru Polskiego był wówczas Paweł Łysak. Spędził w naszym mieście 4,5 roku. Debiutował w „Tymonie Ateńczyku” Macieja Prusa. Aktorstwo przestało mu wystarczać i szybko sam zaczął reżyserować – „Pchła Szachrajka” i „Klub Kawalerów” do dzisiaj są wystawiane na bydgoskiej scenie. Wyjechał za granicę, studiował w Paryżu, rok przebywał w Szwajcarii. Przez ostatnie trzy lata związany był z Teatrem im. Aleksandra Fredry w Gnieźnie.

Jakie spektakle zobaczymy podczas tegorocznego Festiwalu Prapremier – Premiery Nie/Chciane? O tym szerzej napiszemy w przyszłym tygodniu.  

Reklama