Symulacje konfliktów w JFTC

Wiktoria Raczyńska
,

O celowości działań szkoleniowych, ich randze i efektach dla struktur NATO, oraz znacznemu przeorientowaniu szkoleń z ISAF na Resolute Support, czyli z bojowych na jedynie doradcze, rozmawiamy z dowódcą Centrum Szkolenia Sił Połączonych (JFTC) w Bydgoszczy, generałem brygady Wojciechem Grabowskim.

Kiedy JFTC powstawała 10 lat temu, jej funkcjonowanie nie miało być związane z misją w Afganistanie, ale ze względu na panującą tam sytuację, szkolenia poszły głównie w tym kierunku…

Trzeba zrozumieć jedną rzecz – nie szkolimy Afgańczyków, ale ludzi, którzy im doradzają, asystują w podejmowanych przez nich działaniach. W trakcie zakończonej w grudniu 2014 roku misji ISAF, jako koalicjant, robiliśmy dużo za naszych afgańskich partnerów (przygotowywaliśmy obszar pod ich działanie). Oni się w tym czasie budowali. To było niezwykle skomplikowane – tworzyli armię, jednocześnie walcząc. Są państwa, w których armię tworzy się w warunkach wręcz laboratoryjnych – Afgańczycy nie mieli tego komfortu. Potem przyszedł czas na wspólne działania, które dały siłom afgańskim możliwość pójścia do przodu. Byliśmy z nimi w centrach szkoleń, zbudowanych przez koalicję. Doradzaliśmy im, jak dalej szkolić. Nie uczyliśmy ich, jak strzelać, ale jak tworzyć budżet instytucji, plan szkolenia, plan zajęć. To było zupełnie coś odwrotnego do tego, w jaki sposób odbierana jest misja szkoleniowa. Jeszcze później już im tylko doradzaliśmy. Umożliwiliśmy im szkolenia w krajach NATO, gdzie, dajmy na to w Polsce, mogą nauczyć się, w jaki sposób wykonywać swoje obowiązki jeszcze efektywniej. Doradcy w szpitalach, na przykład, mówili im, że potrzebują określonych specjalistów, określonego sprzętu medycznego, czy literatury – sam tego doświadczyłem, bo byłem zastępcą dowódcy Połączonego Dowództwa ds. Budowania Afgańskiego Systemu Bezpieczeństwa (Combined Security Transition Command-Afghanistan – CSTC-A).

Tylko w ubiegłym roku przeszkolono w JFTC ponad trzy tysiące osób. Kto dokładnie znalazł się w tej grupie?

Pozwolę sobie odpowiedzieć na to pytanie na przykładzie szkolenia, które w tej chwili odbywa się w JFTC. W tym tygodniu największą grupą narodowościową są Niemcy, ale wśród uczestników znajdują się przedstawiciele aż 27 państw. Wśród szkolonych mamy trzy grupy podstawowe, które będą przygotowywane do wyjazdu do Afganistanu – jedna do Mazar-i-Sharif na północ (Niemcy), druga na zachód (Włosi), a trzecia to przyszli pracownicy kwatery głównej misji Resolute Support w Kabulu. Afgańczycy są nam potrzebni po to, aby pokazać realizm funkcjonowania tam na miejscu. W Mazar-i-Sharif, na przykład, stacjonuje dowództwo korpusu afgańskiego. To są ludzie, z którymi żołnierze NATO będą pracować jutro, pojutrze, za miesiąc. My ich zapraszamy z Afganistanu, aby oni już tu, podczas ćwiczenia, mogli się chociażby ze sobą poznać. Ważne jest to, aby uczestnicy tych szkoleń nauczyli się, jak pracować na przykład z tłumaczem. Wydaje się, że to drobiazg, ale nieumiejętna współpraca z tłumaczem może zepsuć każdą akcję. Afgańczycy dodają szkoleniom realizmu. Mówią też o problemach, które możemy napotkać w rejonie, w którym będziemy funkcjonować, a także jak oni sobie z nimi radzą. Dzięki informacjom, które przywożą ze sobą na ćwiczenia, ich doświadczeniu, żołnierze, którzy jadą do Afganistanu są dużo bardziej zorientowani w tym, jak w rzeczywistości funkcjonować na miejscu. Na przykład, mamy problem z personelem, nie mamy skąd go pozyskiwać – tego jak to zrobić, żołnierze dowiadują się już tutaj, a nie tam na miejscu, gdy może być za późno. Jeszcze inny przykład, były przygotowywane wybory, została przeszkolona ekipa. I to oni nam powiedzieli: „Słuchajcie u nas to nie jest tak, że się organizuje obwód wyborczy i tam się normalnie przychodzi i wrzuca kartkę. U nas trzeba to zrobić inaczej” – bo sytuacja związana z bezpieczeństwem w danym regionie jest zupełnie inna.

Jak bardzo musieliście się przeorientować z misji ISAF, czyli bojowej, na Resolute Support, czyli stricte pokojową?

Przede wszystkim trzeba przestawić myślenie. Musieliśmy znacznie zmienić swoją strategię szkoleniową. Podkreślam jeszcze raz, że misja Resolute Support nie jest bojowa, a doradczo-szkoleniowa. Ale wciąż gdzieś z tyłu głowy zostaje fakt, że jednak nadal odbywa się to w środowisku, gdzie toczy się konflikt. Gdy trwała misja ISAF, żołnierze jechali do Afganistanu mając ze sobą na przykład śmigłowce, transportery, samoloty. Teraz jadą tylko z wiedzą. Pytanie brzmi: „Jak przekonać Afgańczyków, że jestem tu po to, aby tylko doradzać i przekazywać wiedzę i doświadczenie? Nie mam już karabinu, aby z tobą walczyć ramię w ramię”. Najpierw trzeba zmienić ich oczekiwania. Oni sami muszą zrozumieć, że to nie jest już misja bojowa. Gdy to się stanie, nam też będzie lżej współpracować.

Czy Afganistan jest na to gotowy? Nam też się wydawało, że to nie potrwa tak długo, a sprawa się komplikuje…

To prawda, ale oni mają już przygotowane siły bezpieczeństwa na tyle, aby sobie z tym poradzić. My, jako NATO, będziemy kontynuować misję szkoleniową. To nie jest tak, że narzucamy im swoją wolę. Bardzo długo czekaliśmy, aż Afgańczycy po wyborach przyjmą tę koncepcję. Pozostałe państwa NATO też musiały się zdecydować, czy chcą kontynuować wsparcie, czy wyprowadzają się z Afganistanu całkowicie. To jest bardzo skomplikowana maszyna. Misja Resolute Support rozpoczęła się 1 stycznia. Pierwsi, którzy tam pojechali, byli już szkoleni u nas w listopadzie. Tu też przyjechali Afgańczycy. Oni mają już świadomość, że to inna misja.

Na czym dokładnie polega szkolenie CWIX? 

CWIX to ćwiczenia odrębne, odbywające się niezależnie od misji i szkoleń Resolute Support. To największe ćwiczenie w NATO, które angażuje wszystkie państwa członkowskie oraz państwa partnerskie. Każdy członek sojuszu ma swój system dowodzenia, kierowania, systemy które wspomagają pracę. W ten sposób wyłania nam się 28 systemów. Trzeba to jakoś połączyć. Tworzone są nowe systemy, eksploatowane stare, unowocześniane, poszerzane dotychczasowe. Tutaj przyjeżdżają przedstawiciele wszystkich państw. Sprawdzamy, czy na przykład system polski współdziała z systemem amerykańskim. Eksperymentujemy, czy w sytuacji z pola walki system niemiecki jest kompatybilny z naszym, czy my pracując na dwóch odrębnych systemach jesteśmy w stanie współdziałać i czy te systemy potrafią wymieniać między sobą informacje. Jeśli nie, zastanawiamy się, jak inaczej ze sobą współpracować albo co poprawić, może wykorzystywać ich, albo tylko nasz. To jest nasze priorytetowe ćwiczenie. Wszystkie państwa współpracują ze sobą na podstawie jednego scenariusza. To ćwiczenie prowadzone przez najwyższego dowódcę NATO ds. transformacji, jednak ze względu na to, że jesteśmy instytucją tak zmodernizowaną, już od 2011 roku odbywa się ono u nas, zawsze w czerwcu.

Czy prowadzicie jakiekolwiek statystyki, czy badania, w jaki sposób przyczyniacie się do tempa rozwoju struktur wcześniej wojskowych teraz instytucjonalnych w Afganistanie?

Dowództwa prowadzą taką analizę. Ostatnio uczestniczyłem w spotkaniu z generałem Hansem-Lotharem Domroese, dowódcą JFC Brunssum. On, jako dowódca, widzi efekty. Dowódcy, którzy są tam na „teatrze” widzieli tę armię w momencie gdy powstawała z ruin, nie miała swojej tożsamości, nie miała nowoczesnego sprzętu. I teraz widzą siły bezpieczeństwa, policję również, gdy są one już zdolne do przejęcia kontroli i utrzymania porządku. To nie byłoby możliwe bez odpowiedniego szkolenia.

Jaką technologią dysponujecie, jeśli chodzi o poziom szkoleń?

Ci ludzie, którzy tu się teraz szykują do ćwiczeń, pracują na odwzorowanym z realnego stanowiska pracy sprzęcie i danych. Odpowiednio wcześnie jedziemy tam, zbieramy wszystkie niezbędne informacje i instalujemy je do komputera. I mój oficer, który przygotowuje się do pracy w obszarze operacyjnym w Afganistanie ma dokładnie te same dane już w JFTC, mapy, rozmieszczenie sił, analizuje dokładnie te same informacje, kalkuluje czasy, logistykę. Kiedy pojedzie tam, będzie już wiedział jaką operację przeprowadzają Afgańczycy – i to jest ten realizm.

Jakie umiejętności zdobyte na innych stanowiskach wcześniej przydały się panu tutaj?

Dwa razy byłem dowódcą brygady, byłem też zastępcą szefa sztabu w Wielonarodowym Korpusie w Iraku, pracowałem w Naczelnym Dowództwie Połączonych Sił Zbrojnych NATO w Europie (Supreme Headquarters Allied Powers Europe – SHAPE) w Mons – był to dla mnie uniwersytet wiedzy o nowych strukturach dowodzenia, o zależnościach funkcjonalnych, o procesie wypracowywania decyzji w NATO. Tam się tego wszystkiego nauczyłem. Po powrocie, dowodząc z kolei brygadą, nauczyłem się szanować czas pracy, szanować pracowników, bo podlegają tobie masy ludzi. Zrozumiałem zależności funkcjonalne w jednostce wojskowej, łączenie budżetu ze szkoleniem. W Iraku byłem zastępcą szefa sztabu odpowiedzialnym za operacje. To też było nowe doświadczenie, ponieważ byłem jedynym Polakiem w grupie amerykańskiej. Tam się nauczyłem, w jaki sposób pracują Amerykanie, w jaki sposób rozwiązują problemy, jak wygląda system odpraw, wypracowywania decyzji. Kiedy rok później pojechałem do Afganistanu, byłem zastępcą dowódcy amerykańskiego do spraw współpracy międzynarodowej. Tam nauczyłem się jak współpracować z instytucjami typu ambasada, attache wojskowy, organizacjami pozarządowymi. Wszystkie te wcześniej zdobyte umiejętności się wzajemnie uzupełniają. Gdy teraz jestem dowódcą centrum szkoleniowego NATO, muszę umieć organizować pracę, ponieważ to się przekłada na funkcjonowanie tej całej maszyny. Tu jest dopiero pole do popisu. Muszę umieć funkcjonować w strukturach międzynarodowych, szanować odmienność, tradycję, język i procedury.

A jeśli chodzi o sytuację wokół Morza Bałtyckiego, to jakie inne działania są podejmowane w JFTC?

Patrząc na to, co dzieje się w Europie, musimy przeorientować również systemy planowania z misji afgańskiej na misje klasyczne. Takie ćwiczenia również są podejmowane w JFTC. W listopadzie przyjeżdża do mnie na przykład dowództwo francuskiego korpusu (ustalane jest to zazwyczaj rok wcześniej) i szkoli się klasycznie, czyli jak bronić się przed agresorem na własnym terenie. Plany prowadzenia misji klasycznych muszą być zweryfikowane i odpowiednio przećwiczone na systemach, którymi dysponuje JFTC.

Reklama