Stand up niekoniecznie dla zakochanych

Tomasz Welcz
,

Walentynkowy Stand up w 1138 miał być antywalentynkowy, co w zasadzie ograniczyło się do tego, że każdy z prezentujących się stand-uperów stwierdzał na początku występu, że o święcie zakochanych nie będzie mówił. Potem była już klasyka, ale w doskonałym wykonaniu, przynajmniej jeżeli chodzi o gości.

Tym razem na scence 1138 zaprezentował się Stand up Bydgoszcz, czyli Rafał Paluszek i Piotr Popek, oraz Stand up Polska, reprezentowany przez warszawiaków – Piotra Szumowskiego i Gawła Feligę („Słyszałem, że w Bydgoszczy nie lubicie się z Toruniem. My nie mamy tego problemu. Ja jestem z Warszawy i nas nikt nie lubi”). Prawdziwy popis dał Piotr Szumowski – błyskotliwy, wyluzowany, rozbawił do łez.

DSC_0557Jako pierwszy, na rozgrzewkę, jak stwierdził prowadzący Stand up Kuba Chmielewski, wystąpił Rafał Paluszek. I specjalnie nie rozgrzał, chyba zjadła go trema, a może dlatego, że podłapał drugą fuchę – pilnował kasy. Jak zauważył ktoś z publiki – przy kasie szło mu lepiej.

Rafał opowiadał, co kocha i to się już trzymało walentynkowego klimatu. Okazało się, że kocha sport, to znaczy piłkę nożną („mam nawet na sobie czerwone gacie Arsenalu”), kocha się też kłócić. Kocha policjantów, szczególnie tych z drogówki. – Kiedy zatrzymują mnie policjanci, zawsze pada jedno z moich ulubionych pytań: Czy spożywał pan alkohol? Tak, piłem, tylu pijanych jeździ po ulicach, że strach na trzeźwo wsiąść do samochodu.

– A teraz poważna jakość na polskim rynku stand-upu. On się wychował w Irlandii, ale jest Polakiem. Stwierdził, że będzie śmieszniej być Polakiem z irlandzkimi tematami tutaj niż tam, bo tam przestało to być śmieszne – zapowiedział Piotra Szumowskiego Kuba.

I w 1138 było bardzo śmiesznie. – Moją życiową pasją jest podróżowanie – przyznał Piotr. – Pojechałem kiedyś do Maroka. To niesamowity kraj, bo jest w nim więcej ludzi niż zębów. Poznałem w sklepie faceta, który zapytał mnie, czy zapalę z nim jointa. No dobra. Facet zamknął sklep i mówi – chodź na strych. Idę za nim, a w głowie kłębią mi się myśli – zamknął sklep, teraz idziemy na strych – to nie będzie dobre jaranie. Zaczynamy palić, on coś tam do mnie mówi po arabsku, a ja nic. W końcu po pół godzinie stwierdzam, że trzeba coś powiedzieć, więc pytam go, czy mogę mu zapłacić. On odmawia, ale pyta: A ile byś zapłacił? Pięć euro? Nie. 20 euro, 100 euro, 200 euro – za mało. Wiesz dlaczego? Bo nie ma takiej ceny, która byłaby warta zapalenia jointa z przyjacielem. Chciałbym mieć więcej takich przyjaciół.

Piotr mówił też o tym, jak zaprosił swoją dziewczynę na stację benzynową, bo skarżyła się, że nie zabiera jej do eleganckich miejsc. Niewiarygodne, ile skojarzeń może wywołać pobyt na stacji benzynowej – od parówek o smaku kebaba („ciekawe, czy będą kiedyś kebaby o smaku parówki”) po palenie papierosów i dresiarzy.

Zapowiedziany jako bydgoska wersja Andrzeja Poniedzielskiego, chociaż sam się przed tym wzbraniał, Piotr Popek, wystąpił z dużą nieśmiałością. – Jestem mocno wycofany emocjonalnie, ale są postępy. Ostatnio czytałem o wypadku tramwajowym, w którym zginęła jedna osoba, to się przejąłem – stwierdził. W każdym razie stand-upowa kariera jeszcze przed Piotrem.

Antywalentynkowy stand up zakończył Gaweł Feliga. – Ja naprawdę mam na imię Gaweł. Lubię o tym wspominać, bo czasami ktoś mi się po dwóch tygodniach znajomości pyta, a jak ty masz właściwie na imię? Moi rodzice po prostu mieli taki ciekawy sposób okazywania mi miłości.

DSC_0598Gaweł postanowił podzielić się z publicznością tym, co go drażni. – Was też z pewnością drażni, jak ktoś słucha muzyki prosto z komórki. Znacie to. To zawsze jest taki ziomeczek. Ale jak zaje….ś komuś komórkę, to mogłeś dmuchnąć też przy okazji słuchawki. Taki ktoś myśli wtedy, że jest sułtanem smaku i wszyscy teraz muszą słuchać tego, co on sobie wybrał. I to zawsze jest ta sama muzyka – albo polski rap, albo beznadziejne techno. A chciałbym, żeby chociaż raz taki chłopaczek słuchał muzyki poważnej.

Jak przyznał, przywiązuje wagę do słów. Na przykład – zdumiewające. – Jest w tym coś takiego, że nawet gdy wypowiada je najgorszy menel, brzmi jakoś tak dostojnie.

Następny Stand up w 1138 14 marca. Jak zapowiedział Kuba Chmielewski, w kwietniu lub maju stand-uperów gościć będzie Miejskie Centrum Kultury.

Na zdjęciu czołowym Piotr Szumowski, na kolejnych zdjęciach Rafał Paluszek i Gaweł Feliga

Reklama