Spirytystyczne wizje Reymonta

Wiktoria Raczyńska
,

„Wampir. Trauerspiel” w reżyserii Tomasza Węgorzewskiego i dramaturgii Magdaleny Kupryjanowicz to kolejna propozycja Teatru Polskiego w Bydgoszczy. To wybór bardzo ryzykowny, ale reżyser spektaklu wierzy, że puszczając w ruch teatralną maszynerię jego realizatorzy zapracują sobie na to, żeby zaczarować widza tym, co reżyser najbardziej kocha w teatrze – magią samą w sobie.

Bohaterem „Wampira…” W. S. Reymonta jest Zenon, młody poeta, który po ucieczce z Polski trafia do XIX-wiecznego Londynu, gdzie próbuje ułożyć sobie życie z Betsy. Dostaje się tam w szpony sekty, gdzie pod wpływem duchowej inicjacji trafia do przestrzeni między życiem a śmiercią. W postaci Zenona można odnaleźć echa mniej znanych faktów z życia pisarza – fascynacji spirytyzmem i okultyzmem. Jako jeden z nielicznych Reymont został też uznany za medium.

– Listopad skłania nas do poszukiwań duchowych, ale wciąż dla naszych widzów niebanalnych, a dla samych artystów ciekawych i inspirujących. Temat, który z Tomkiem Węgorzewskim podjęliśmy wydaje nam się więc niezwykle frapujący i niesztampowy. Jest to pierwsze wystawienie, więc konsekwentnie definiujemy Teatr Polski w Bydgoszczy jako miejsce prapremier – nawiązuje do linii programowej teatru Łukasz Gajdzis, dyrektor TPB.

Powieść grozy, jak zwykło się ją nazywać powstała w 1911 roku. Jak daleko stoi premierowe przedstawienie „Wampira…” w adaptacji Tomasza Węgorzewskiego i Magdaleny Kupryjanowicz od oryginału?

– Jest to bardzo przetworzona powieść Reymonta. Wynika to z tego, że bardziej nam zależało na tym, aby zachować ducha powieści i jej podstawowe założenia niż jej przebieg fabularny. On w powieści jest bardzo skomplikowany, enigmatyczny, oniryczny, a postaci z kolei bardzo stereotypowe. Najważniejsza była próba uchwycenia fenomenów psychicznych – tego, jak człowiek reaguje w obliczu ekstremalnych doświadczeń oraz niecodziennych stanów świadomości – snów, halucynacji. Jednym z naszych celów było odkrycie zapomnianego nurtu twórczości Reymonta, który właśnie te stany psychiczne bardzo mocno eksplorował. Sam też tym eksperymentom się poddawał – opowiada Magdalena Kupryjanowicz.

Wszyscy znają „Ziemię obiecają”, czy „Chłopów” Reymonta, ale chyba nikt nie zna „Wampira”. Dlaczego Tomasz Węgorzewski zainteresował się tą powieścią?

– Ta książka wpadła mi w ręce przez przypadek. I było to wręcz niewiarygodne zaskoczenie. Nie zdawałem sobie sprawy, że ten autor mógł napisać coś tak niesztampowego. Bardzo uwierzyłem w to, że ten zapis mimo tego, że jest zapisem dość kiczowatym i na pewno nie jest to kolejne arcydzieło literatury, daje poczucie że doświadczenia głównego bohatera są zapisem potwornie emocjonalnie i duchowo prawdziwym. A o duchowości nie można inaczej niż poprzez konwencję i kicz – uważa reżyser. – Bardzo ciekawe jest w niej to, że akcja dzieje się na emigracji, po ucieczce z kraju, gdzie model katolicki, tradycyjny jest modelem dominującym. To wygląda nam na taki duchowy brudnopis zmagania się tej osoby z duchowością. I chyba właśnie ten mariaż z satanizmem, okultyzmem, psychozą był takim mocnym bodźcem, który w rezultacie spowodował, że pisarz na nowo zdefiniował się ponownie w modelu katolickim.

Czy widz się nie pogubi, bo sam „Wampir” Reymonta to raczej szczegółowy dokument i wolny zapis doznań psychiki spirytysty, teozofa i medium, niż czysta w formie powieść.

– W doświadczeniu duchowym racjonalność z niego wyparowuje. Nie ma doświadczenia duchowego, które pojęte jest tylko głową. Jest to oczywiście ryzykowne, ale wierzymy w to, że innymi kanałami zapracowaliśmy na to, żeby zaczarować widza tym wszystkim, co najbardziej kocham w teatrze, czyli całą teatralną maszynerią, która jest magią samą w sobie. Teatralność powołana do życia z mocą świadomie użytego kiczu jest właśnie przepisaniem tej magii i tego doświadczenia duchowego – mówi Tomasz Węgorzewski.

W spektaklu występują: Anna Kłos, Emilia Piech, Michalina Rodak, Małgorzata Trofimiuk, Małgorzata Witkowska, Joanna Żurawska, Daniel Chryc, Marian Jaskulski, Damian Kwiatkowski, Michał Surówka i Marcin Zawodziński.

Teatr Polski w Bydgoszczy zaprasza na spektakle popremierowe  jeszcze 18 listopada (niedziela), o godzinie 16.00 oraz 20, 21 listopada (wtorek, środa), o godzinie 19.00.

Reklama