Reklamowa inwentaryzacja

Tomasz Welcz
,

Czasami szokują kolorystyką, czasami jakością wykonania, czasami jest to smętnie zwisający, szary od brudu, zapomniany od lat baner. Na tego typu reklamy, niestety, ciągle możemy natknąć się w Bydgoszczy. Co nie znaczy, że nie ma ciekawych, oryginalnych pomysłów na wizualną prezentację firmy czy wydarzenia w mieście.

Jak zatem działa w Bydgoszczy system opiniowania reklam pod względem estetycznym? Co zrobić w przypadku, gdy na ściany budynków trafiają wykonane przez domorosłych plastyków szyldy, plakaty czy banery, które nie tylko że o niczym nie informują, ale szpecą miasto, i to bardzo?

– Wszystkie osoby czy firmy, które chcą umieścić reklamę, muszą wystąpić z wnioskiem o jej zaopiniowanie. To samo dotyczy kolorystyki budynków – mówi plastyk miejski Marek Iwiński. – Jeśli chodzi o reklamy, musi być zachowany jakiś ład, harmonia w przestrzeni miasta, dlatego zostały opracowane bardzo szczegółowe zasady ich umieszczania.

Te zasady i wskazania można znaleźć w Biuletynie Informacji Publicznej w wykazie wydziałów bydgoskiego Urzędu Miasta pod hasłem „plastyk miejski”.

Zacytujmy tylko jeden fragment z tych przepisów: „Obowiązuje całkowity zakaz umieszczania anonsów, ogłoszeń, klepsydr, plakatów, zawiadomień o imprezach itp. na elewacjach budynków, witrynach sklepów, urządzeniach elektrycznych, trakcyjnych i oświetleniowych , przystankach komunikacji miejskiej, wszelkich miejscach publicznych. Jedynymi miejscami właściwymi dla umieszczania tego typu anonsów są istniejące słupy ogłoszeniowe i tablice do tego przeznaczone”.

Jak to się ma do rzeczywistości na ulicach Bydgoszczy? Ulotki owinięte wokół słupów oświetleniowych klejącą taśmą to w zasadzie norma. Warto się z tymi zasadami zapoznać w całości, bo ciągle wiele jest nielegalnych reklam.

– W poszczególnych strefach miejskich robimy fotograficzną inwentaryzację reklam, miejsc o niskiej estetyce, żeby to uporządkować. Interweniujemy w przypadkach, gdy zasady nie są przestrzegane. Na przykład witryna jednego ze sklepów przy ulicy Długiej cała zaklejona była plakatami przez wiele lat, po mojej interwencji, okazało się, że można to jednak zmienić. Podobnie zniknęły chwasty porastające obrzeża Rywala w centrum miasta. Dziś po nich nie ma już śladu. Również wymieniane są stare szyldy i reklamy. Mieszkańcy często nie mają świadomości, że skoro w jakimś miejscu wisiała już reklama, to można ją zamienić na nową bez żadnej zgody i opinii plastyka miejskiego czy konserwatora zabytków – mówi Marek Iwiński.

W biurze plastyka miejskiego natomiast bez żadnych kosztów podpowiedzą, jak zrobić reklamę, jakich materiałów użyć, żeby wyszło niedrogo i estetycznie.

– Niepokojące jest to, że niektórzy właściciele firm reklamowych nie zatrudniają wykwalifikowanych grafików, bo nie widzą takiej potrzeby. Kiedy trzy razy odesłałem projekt reklamy na tramwaju, usłyszałem: „Nie skupiamy się na wymagających projektach, ponieważ naszą cechą jest produkcyjność i że tak powiem jak największy przemiał, zatrudnianie grafików to dodatkowe koszty…”. Ale to się zmienia. Zapraszam do biura, rozmawiamy, proponuję różne rozwiązania i najczęściej dochodzimy do porozumienia. Bo dobra reklama nie musi wcale dużo kosztować. Trzeba mieć pomysł i wiedzieć, jak to zrobić. Dzisiejsze materiały pozwalają na wykonanie naprawdę estetycznej, ciekawej i twórczej reklamy. Wracając natomiast do tradycji, ręcznie zrobiona, trochę stylizowana reklama czy szyld dają znakomity efekt estetyczny i przyciągają uwagę ludzi – mówi Marek Iwiński.

SONY DSCPozytywne przykłady i rozwiązania odnośnie reklam i przestrzeni miasta można znaleźć na utworzonej przez plastyka miejskiego stronie na Facebooku: Pozytywne Rozwiązania Przestrzeni Miasta. Docelowo planowane jest utworzenie strony internetowej.

Inny problem to szyldy, które pojawiają się na elewacjach domów. W jednym budynku ma swoją siedzibę kilka firm i oczywiście wszystkie chcą powiesić tablicę informacyjną. Tyle, że każda jest innej wielkości, innego kształtu, w innej kolorystyce. – Staramy się to ujednolicić, bo tak naprawdę, gdy ktoś na to patrzy, to nie widzi nic. Jeżeli te tablice będą czytelniejsze, będzie to z korzyścią i dla firmy, i dla mieszkańców, i dla miasta – dodaje Marek Iwiński.

Niestety, ciągle na bydgoskich ulicach zalega zbyt dużo starych reklam. Najgorsza jest ta banerowa. – Tania i wykonana z marnych materiałów, powinna być tymczasowa. Zdarza się jednak, że plansze te wiszą po kilka lat, a one już po 3-4 miesiącach wyglądają tragicznie – przyznaje plastyk miejski.

Co waszym zdaniem można byłoby poprawić, jeżeli chodzi o reklamowy obraz Bydgoszczy? Czekamy na wasze opinie i komentarze.

Zdjęcia przedstawiające negatywny i pozytywny przykład rozwiązań reklamowych dzięki uprzejmości pana Marka Iwińskiego.

Reklama