Powrót do przeszłości, czyli Pomorzanin reaktywacja

Marek Tomaszewski
,

Zamknięto je w 2003 roku, w sobotę, 20 maja, otwarto na jeden dzień. Firma Moderator Inwestycje, która kupiła budynek, w którym mieściło się kino Pomorzanin zaprosiła na drzwi otwarte  tego kultowego dla bydgoszczan miejsca przy Gdańskiej 10.

Mieszkańcy mogli, m.in., obejrzeć film „Tu było kino” w reżyserii Krzysztofa Nowickiego, posłuchać wykładu dr. Mariusza Guzka „Bydgoskie tradycje filmowe” oraz wziąć udział w konsultacjach społecznych na temat funkcji Pomorzanina w Bydgoszczy. Można się było także wpisać do kroniki pamiątkowej czy nagrać swoje wspomnienia, które posłużą do stworzenia filmu dokumentalnego. Przede wszystkim jednak była to okazja do wspomnień, wszak w tym kinie, jak mówiono „pachniało sztuką, a nie popcornem”.

– Właściwie to ja się w tym kinie wychowałam. Po szkole zaraz pędziłam do Pomorzanina. Miałam bardzo blisko, bo mieszkaliśmy przy ulicy Focha 10, która wtedy nazywała się Czerwonej Armii. To był w zasadzie nasz drugi dom. Kolacyjki mamie tu przynosiłam – opowiada Zofia Poźniak, której mama przez ponad 30 lat była bileterką w Pomorzaninie.

– Tu był luksus, trudno się było dostać na niektóre filmy, te loże zawsze były wypełnione – wspomina małżonek pani Zofii, Albin Poźniak. Pokazuje zdjęcia, na których widać pracowników kina, robione przy różnych okazjach, także festiwalu filmów radzieckich. – Takie były wtedy czasy – mówi.

– Tu powinno być znowu kino. My nie lubimy takich molochów, jak są teraz – dodają zgodnie państwo Poźniakowie.

– Pomorzanin przed wojną najpierw nazywał się Krystall Palast, a potem zmieniono nazwę na Crystal. I to było pierwsze kino udźwiękowione. Na film można było wejść w trakcie seansu, nie od godziny do godziny. Wyświetlano tu przede wszystkim filmy niemieckie i angielskie. Pamiętam z tych najważniejszych, które widziałem, to „Ben Hur” i „Król królów” – wspomina Maksymilian Kasprzak, rocznik 1919. – W tym kinie odbywały się także seanse zamknięte dla matek z córkami. Kino było luksusowe. Wyjścia były dwa – z prawej i z lewej strony sceny – na ulicę Parkową. Jako kilkuletni chłopcy, chcąc się dostać do kina, dawaliśmy 20 groszy bileterom i oni nas wpuszczali. Staliśmy bezpośrednio pod sceną i z zadartymi głowami oglądaliśmy filmy – opowiada Maksymilian Kasprzak.

Moderator Inwestycje chce przywrócić Pomorzaninowi jego dawną świetność. Jak mówi Adam Gudell, prezes zarządu, na pewno nie jest możliwe odtworzenie tego, co było. – Będziemy się jednak starać, aby zachować stare elementy kina, tak by w ludziach, którzy nas odwiedzą, obudzić ducha przeszłości – mówi.

Zmieni się trochę funkcja tego miejsca – oprócz kina ma się tu znaleźć także sala widowiskowa, restauracja i klub. – Czekamy także na pomysły mieszkańców – mówi Adam Gudell. Trudno także by kino było konkurencją dla multipleksów, chociaż, mając dobre pomysły, można te wielkie kina przebić ofertą.

– Nikt nie myśli o tym, żeby na tym zarobić, chodzi raczej o to, aby jak najmniej dołożyć. Chcemy poszukać dofinansowania z zewnątrz, ze strony instytucji, które zajmują się wspieraniem kultury. Mamy plan powołania fundacji, której w darowiźnie przekażemy to kino, będziemy tym pierwszym darczyńcą. Później zadaniem tej fundacji będzie pozyskiwanie funduszy, zrobienie tutaj remontu. To nie ma szansy utrzymać się bez dotacji, to nie jest przedsięwzięcie komercyjne. Jeżeli to ma być komercja, to zatracimy to, co chcemy tutaj zrobić. Nazwa pozostanie taka sama, to nadal będzie kino Pomorzanin – dodaje Adam Gudell.

Prace zabezpieczające ruszą natychmiast po przeniesieniu własności na spółkę Moderator. Jak zapewnia prezes, prace powinny się zakończyć przed zimą. – Jesienią będzie się tu mieścić klub albo studio festiwalu Camerimage. Już w tej sprawie porozumieliśmy się z panem Markiem Żydowiczem. Kino nie będzie jeszcze wyremontowane, ale pan Marek prosił, aby zostawić je w takim stanie jakim jest, bo dzięki temu ma taki swój klimat. Oczywiście, muszą być tu toalety, będzie ogrzewanie. Od jesieni zatem będzie to kino już żyło, ale docelowo to jest projekt, jak myślę, na dwa, trzy lata – mówi Adam Gudell.

Kiedy pierwszy seans? – Naszym marzeniem jest, aby się tu odbyła prapremiera najnowszego filmu Wojtka Smarzowskiego, którego jesteśmy współproducentem. Więcej na razie, jeżeli chodzi o ten film, zdradzić nie mogę – dodaje prezes Moderator Inwestycje.

Reklama