Otwórz szafę, a powiem, czego ci brakuje

Joanna Kloska
,

Na wyglądzie zna się jak mało kto, podpowiada jak się ubrać, doradza z czego zrezygnować, by poczuć się lepiej. Lena Kałużna jest trenerką wizerunku. Jej firma „Perspektywy” ma swoją siedzibę przy ulicy Gdańskiej w Bydgoszczy. Jest też osobą, która pomaga odkryć praktyczne zastosowanie tego, co nosimy na sobie.

Organizuje warsztaty poświęcone różnym tematom wizerunkowym, takim jak na przykład dress code, przemyślane uporządkowanie własnej garderoby, psychologia wyglądu. Zaczęła też robić kursy dla przyszłych stylistów. Prowadzi spotkania dla firm czy osób związanych z biznesem, które chcą lepiej się komunikować za pomocą przekazu niewerbalnego, stanowiącego przecież podstawę i najważniejszy, choć nieświadomie odbierany, czynnik w procesie komunikacji.

– Ostatnio robię ciekawą rzecz z Galerią Pomorską – „Środowe Zakupy”, podczas których klienci za darmo korzystają z moich porad oraz wspólnie szukamy ubrań pasujących do nich.

Zarówno panie, jak i panowie chętnie umawiają się też na oferowane przez nią indywidualne spotkania, w czasie których w ich własnych domach pomaga uporządkować garderobę, a następnie udają się na zakupy, by ją uzupełnić.

– Wolę najpierw zrobić przegląd szafy, bo wtedy wiem, co się w niej znajduje, a co jest potrzebne i warto to dokupić – mówi właścicielka „Perspektyw”. – Czasami panie twierdzą, że coś mają, ale kiedy dopytuję, okazuje się, że to nieprawda, bo nigdy tej rzeczy nie noszą, jest za mała, za duża, z nie takiego materiału, jak powinna… Źle się w niej czują, więc tak, jakby jej nie miały. Dlatego lubię najpierw sama zobaczyć, czego powinnyśmy poszukać.

Jaki był początek

I właśnie od takich niewinnych porządków w szafie się zaczęło. Lena była graficzką, pracowała w marketingu i reklamie. Na skutek różnych zbiegów okoliczności, bardzo szczęśliwych z perspektywy czasu, jak sama powtarza, znalazła się na życiowym zakręcie, straciła pracę i miała dużo wolnego czasu. Okazało się, że ma też górę ubrań, z których istnienia nawet nie zdawała sobie sprawy. Uporządkowała je, pomagając sobie wiedzą zaczerpniętą z Internetu na temat typów urody. Udało się zrobić to całkiem mądrze, więc pochwaliła się paniom w salonie kosmetycznym siostry, gdzie wtedy spędzała dużo czasu. I tak od domu do domu, od szafy do szafy. Wieści rozchodziły się pocztą pantoflową i dziś od momentu, kiedy zamiast butelki wina i traktowania tego zajęcia jako spotkania towarzyskiego, zaczęła żyć z takiej pomocy ludziom, minęło jakieś cztery – pięć lat. Teraz jest to już dobra praca, a i wiedza poszerzyła się dzięki przeczytanym książkom, ale przede wszystkim dzięki spotkaniom z ludźmi i przyglądaniu się licznym przypadkom z życia wziętym.

– O ile praca z drugą osobą zawsze była moim marzeniem, o tyle o zajmowaniu się ciuchami i wizerunkiem kobiety, bo jednak kobiety są moimi głównymi klientami, nigdy nie myślałam – opowiada Lena. Nie cierpi zakupów i mody. Wspólne chodzenie po sklepach traktuje jak spotkanie w kawiarni, tylko że przy okazji robi dla kogoś coś dobrego. Moda natomiast, według niej, tylko niepotrzebnie ogranicza. Nie interesują jej kreacje oscarowe, za to pamięta swoje klientki i to, co miały ubrane na różnych warsztatach. Nieraz zadziwia je tym, kiedy spotykają się ponownie. Nie śledzi najświeższych nowinek, a pokazy przygotowuje tylko wtedy, kiedy musi.

Warsztaty dla lepszego samopoczucia

– W świecie, w którym żyjemy ubieranie, kupowanie sobie rzeczy są traktowane jako rzecz powierzchowna, że ktoś się wystroił czy zrobił coś na pokaz. Tymczasem udowodnione jest, i to w wielu różnych badaniach, że wygląd zewnętrzny ma kolosalne znaczenie dla naszej psychiki – mówi o stereotypach.

Ma jeden jedyny problem w pracy, z którym stara się walczyć. To jest problem myślenia o jej zawodzie. Ludzie nieraz sądzą, że jeżeli ktoś korzysta z porady stylisty czy trenera wizerunku, to znaczy, że nie potrafi się ubrać. Tymczasem w żadnym razie nie jest to prawda! Ludzie korzystają z takich warsztatów i porad, bo chcą się poczuć lepiej, robić coś mądrzej, potrzebują, żeby ktoś im wskazał jak. Chcą się rozwijać.

– Myślę, że na sto kobiet tylko jedna nie potrafi się ubrać i trzeba jej po prostu pokazać. Reszta wie, co jest dla nich dobre, czują to intuicyjnie. Mają własny styl, umieją dopasować ubrania. Potrzebują co najwyżej, żeby im wskazać kierunek, zwrócić uwagę na jakiś mały szczegół, coś co można do tego stylu dodać lub wyeliminować, by było jeszcze lepiej. Na warsztaty najczęściej przychodzą panie, które po prostu potrzebują się poczuć dobrze. Spotykam wspaniałe kobiety, którym się chce, które są otwarte na rozwój osobisty – mówi Lena Kałużna. I dodaje, że może jest to też specyfika tej pracy, że traktują ją nieraz jak przyjaciółkę, a sprzątanie i odświeżanie garderoby jak swoiste katharsis.

Męska i kobieca perspektywa

Dla panów nie ma zajęć grupowych. Była próba ich stworzenia, jednak się nie powiodła, bo mężczyźni mniej chętnie zapisywali się na warsztaty. Nie zmienia to jednak faktu, że w sprawie swojego wizerunku chętnie konsultują się indywidualnie. Są bardziej sceptycznie nastawieni do szkoleń biznesowych, ale po nich często są zadowoleni.

A kobiety? – Rozglądając się, kiedy idę gdzieś ulicą, mam wrażenie, że jestem niepotrzebna, bo Polki są dobrze ubrane. Na szczęście trafiam na świetne klientki, które po warsztatach dzielą się swoimi przemyśleniami, uwagami, nieraz osobistymi historiami, dzięki czemu czuję, że robię coś dobrego – mówi Lena Kałużna. – Czerpię z tego działania ogromną energię, za co jestem im bardzo wdzięczna. Cieszę się, kiedy mogę być trybikiem w życiu kobiet, który w jakimś stopniu przyczynia się do tego, że chcą i dokonują w sobie zmian.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Leny Kałużnej.

Reklama