Odświeżanie książek, czyli Noc w Bibliotece

Tomasz Welcz
,

Z czym nam się kojarzy biblioteka? Z nieco przykurzonym księgozbiorem, wypożyczalnią, czytelnią… I to w zasadzie wszystko. Wczorajsza „Noc w Bibliotece”, czyli spotkanie w Wojewódzkiej i Miejskiej Bibliotece Publicznej w Bydgoszczy udowodniła, że te wyobrażenia można schować do lamusa.

Działy się tam rzeczy niezwykle fascynujące. Na tę noc bibliotecznych cudów do budynku przy Starym Rynku przeniosła się też Klubokawiarnia 1138 z projektem „Vitalizacja – odśwież miasto”.

– Stereotypowe wyobrażenia rzeczywiście jeszcze pokutują, ale ci wszyscy, którzy przychodzą do naszej biblioteki, zresztą nie tylko naszej, widzą i to już od ładnych paru lat, że dzieje się sporo. Że biblioteka to nie tylko książki w zakurzonych okładkach i smutne półki, ale też koncerty, spotkania z ciekawymi ludźmi, seanse filmowe, imprezy dla dzieci… „Noc w Bibliotece” to akcja organizowana w całej Polsce, której inicjatorem jest Stowarzyszenie Bibliotekarzy Polskich. Ta inicjatywa ma właśnie na celu złamanie tego stereotypowego spojrzenia na biblioteki, które stają się placówkami kultury, czy, jak to się teraz mówi, trzecim miejscem, gdzie poza pracą i domem, spędza się czas – mówi Marcin Jankowski z Działu Promocji WiMBP.

„Noc w Bibliotece” rozpoczęła się już… w południe, kiedy w holu budynku przy Starym Rynku ruszył kiermasz taniej książki. Wieczór i noc przyniosły wiele atrakcji, które przyciągnęły setki bydgoszczan. W Czytelni Głównej na pierwszym piętrze rozłożyli się z planszówkami miłośnicy gier z Centrum Gier Pegaz. Na strychu, który, jak zapewnia Marcin Jankowski, ma doskonałą akustykę, można było obejrzeć filmy. Właśnie na strychu biblioteki późnym wieczorem odbył się koncert „Ciechowski klasycznie”, podczas którego Dobrawa Czocher (wiolonczela) i Hanna Raniszewska (fortepian) wykonały utwory Grzegorza Ciechowskiego i zespołu Republika.

Ci, którzy pojawili się wczoraj w WiMBP, mieli rzadką okazję zwiedzenia Biblioteki Bernardynów. Była to fascynująca podróż w czasy średniowiecza. Tym bardziej że można ją było odbyć w towarzystwie mnichów, a właściwie mniszek… Przechowywany tu księgozbiór, należący niegdyś do bydgoskiego klasztoru bernardynów, jest największym i najstarszym zachowanym w mieście – jego początki sięgają schyłku XV wieku. Jednym z najciekawszych eksponatów jest ulotka Hieronima Savonaroli „Reguła dla wszystkich zakonników”, wydana w 1489 roku we Florencji. Jest to unikat w skali światowej. Ze względu na konieczność zachowania szczególnych warunkach, w których musi być przechowywany ten księgozbiór, nie ma możliwości, aby otwierać zbyt często drzwi Biblioteki Bernardynów dla zwiedzających. Następna taka okazja będzie podczas Nocy Muzeów już w przyszłym tygodniu.

Była również niecodzienna okazja obejrzenia bibliotecznej introligatorni. – Na co dzień introligatornia jest zamknięta, a są tam maszyny, które mają ponad sto lat i działają – tłumaczy Marcin Jankowski. Bydgoszczanie, którzy wybrali się do tego zakładu przy ul. Długiej, mogli zobaczyć, jak oprawia się książki. Te, które wracają od czytelników…

Duże zainteresowanie wzbudził także multimedialny pokaz Romana Pleszyńskiego „Tropami cudów świata antycznego”.

A jak można wykorzystać biblioteczną wypożyczalnię? Może robić za taneczny parkiet z elektroniczną muzyką. Klubokawiarnia 1138 tym razem „vitalizowała”, po księgarni „Gratka” przy Jezuickiej, bibliotekę. W holu stanął bar z napojami (bezalkoholowymi) i kanapkami. – Biblioteka jest bardzo ciekawym, ale mało żywym, według nas, miejscem. Kojarzy się pozytywnie tylko starszym ludziom. Ale można tu przyciągnąć również młodych. Chcielibyśmy wykorzystywać takie symboliczne miejsca, jak choćby wypożyczalnia, w każdej bibliotece. Jak widać, tu znowu (pierwsza była „Gratka”) nam się udało. Nie tylko nam zależy na tym, aby wprowadzić tu coś więcej. Również samej bibliotece zależy, aby przełamać stereotyp miejsca martwego. Chcemy, żeby więcej takich imprez się tu odbywało, na razie świetnie nam się współpracuje – mówi Jakub Grzęda, szef Klubokawiarni 1138.

Co dalej z „odświeżaniem miasta”? – Mamy wiele pomysłów na nasz projekt. Pojawiło się też kilka propozycji ze strony różnych instytucji. Na razie nie chciałbym zdradzać szczegółów. Następna „Vitalizacja – odśwież miasto” przeniesie się prawdopodobnie poza centrum – do starego Fordonu – dodaje Kuba.

Reklama