Oczy w kolorach jesieni

Wiktoria Raczyńska
,

O tym jak zadbać o opaleniznę po wakacjach, jakie trendy dominować będą w sezonie jesienno-zimowym i o tym, aby pamiętać, że przy zmianie koloru włosów czy fryzury też należy zrobić remanent w kosmetyczce rozmawiamy z Gabrielą Kasprzak, lingwistką, której pasją stał się make-up.

Jakie są najczęściej popełniane błędy przy makijażu przez kobiety?

Brwi. Ostatnio bardzo modny jest makijaż brwi. Brwi powinny być grube i niestety często kobiety przesadzają w jedną bądź drugą stronę. Powinny być dość szerokie, naturalne, mogą być przyciemnione, fajnie byłoby jakby były równe i symetryczne. A często są albo za mocno wyregulowane – nienaturalne półkola, albo początek bardzo szeroki a potem końcówki bardzo wąziutkie. To są takie brwi w stylu „Słoneczny patrol” albo późne lata 90. Z drugiej strony przesadą jest też, gdy kobieta widząc w Internecie, że takie szerokie brwi są modne bierze za kredkę i sobie takie „smaruje”. W ogóle używanie czarnego koloru przy brwiach jest dużym błędem, bo tak naprawdę czerń pasuje niewielu. Brwi z zasady powinny być trochę jaśniejsze od koloru włosów. Blondynki w tym wypadku mają zazwyczaj taki szary-jasny brąz.

A w jaki sposób w ogóle zaznaczyć kontur brwi?

Dzisiaj mamy już maskary do brwi. Wyglądają jak maskary do rzęs tylko mają mniejsze szczoteczki i zazwyczaj są w różnych odcieniach brązu. Można nimi przeczesać brwi i to jest też fajne na ujarzmienie włosków, szczególnie dla osób, które mają grube brwi. Kolor zostaje na włosku a nie na skórze i przy tym je dodatkowo usztywnia. Osobom, które mają brwi jaśniejsze i bardziej delikatne, gdzie łatwo u nich o przesadę polecam cień do brwi. Mogą w ten sposób je przyciemnić, wyrównać ubytki, a to wciąż wygląda naturalnie. Są też w tej chwili pomady do brwi. Coraz bardziej popularne. Trzeba jednak nabrać wprawy, żeby się nimi posługiwać. Najpierw rysujemy kreskę na dolnej linii brwi a potem wypełniamy w górę, aby zachować cieniowanie. Dół brwi powinien być najciemniejszy i najbardziej wyrazisty. Im bardziej w górę tym wypełnienie powinno być jaśniejsze, delikatniejsze.

Schodząc niżej. Kobiety mają bardzo różnie osadzone oczy.

Bardzo często kobiety mają tzw. opadającą powiekę i radzą się jaki zrobić w tym wypadku makijaż.  Trudno jest w takim przypadku narysować kreskę. Trzeba uważać w jaki sposób nakładamy cienie do powiek, czy cienie nie odbijają się na powiece. Unikałabym na przykład grubej kreski, bo to jest jedyne co w tym momencie jest widoczne na takiej powiece. Dałabym cieniutką kreskę na samym końcu rzęs i wycieniowałabym oko na zewnętrznej krawędzi, na samym załamaniu powieki. Delikatnym cieniem, który nie będzie bardzo wyrazisty, żeby uniknąć kolorowej ramy i festynowego wyglądu. Ważne jest też to, aby wtedy używać dobrej bazy. Przy opadającej powiece cienie często odbijają się od niej i mogą „zjeżdżać”. Bazą może być nawet korektor, jeżeli jest wystarczająco klejący, cień do powiek w kremie, lub baza silikonowa – typowa do oka.

A jak dzisiaj konturować usta?

Błędem właśnie przy ustach jest często to, że używamy za jasnych pomadek, bo wydaje nam się, że tak będzie naturalnie. Trzeba pamiętać, że przy opaleniźnie – bo skończyło nam się właśnie lato – kolor ust będzie wyglądał na bledszy. Jeżeli używamy tej samej szminki, którą malowaliśmy się zimą to te usta już nie będą naturalne, tylko będą nienaturalnie blade, co może wyglądać dość nieestetycznie. Efekt będzie odwrotny do zamierzonego. Bardzo fajnie do opalenizny wyglądają żywe, intensywne kolory. I jeżeli ktoś chce po lecie zaszaleć z makijażem to osobiście polecam. To jest świetny patent na opaloną cerę nawet jeśli nie chce nam się specjalnie malować. Pomalowane rzęsy i wyrazista szminka potrafią zrobić cały makijaż i sprawić, że wyglądamy jakbyśmy były w pełni pomalowane. Efekt też jest świetny. Dobre są ostre fuksje, róże, czerwienie, pomarańcze… W tej chwili są modne wszystkie neonowe kolory.

I rzecz, z którą zmagam się przez całe życie – jak to zrobić żeby szminki nie zmazać po kilkunastu minutach?

Teraz bardzo modne są matowe szminki w płynie. Produkują je firmy zarówno te wysoko, co i niskopółkowe. I takie szminki zastygają na ustach i można spokojnie jeść i pić. Ta cieniutka warstwa szminki jest wyczuwalna na ustach, ale nie rozjeżdża się, a odbijając je na chusteczce, czy na ręce nic na nich nie zostaje. To jest fantastyczne rozwiązanie szczególnie przy ostrych kolorach, gdy chcemy, aby ten kolor utrzymał się długo, a nie żeby nam się „zjadł”. Te szminki są rozpuszczalne przez tłuszcze, więc jedynie po zjedzeniu czegoś tłustego, należy taki makijaż poprawić. A do demakijażu z kolei należy użyć produktów dwufazowych.

Używamy do nich konturówki?

Można, aczkolwiek łatwiej jest nimi pomalować usta bez konturówki. Robimy to za pomocą specjalnego aplikatora. Konturówka przydaje się szczególnie, gdy malujemy usta czerwoną szminką.

Jak to zrobić, aby zachować tę naszą opaleniznę na dłużej, a jednocześnie zadbać o skórę, która jest już zmęczona słońcem?

Przede wszystkim trzeba nawilżać skórę. To jest podstawa. Mówimy przede wszystkim o dobrych kremach. Makijaż to jest jedno, ale to jak my przygotujemy do niego skórę jest najważniejsze. Nawet najpiękniejszy makijaż nie będzie wyglądał dobrze jeżeli nie mamy zadbanej skóry. Stąd tak ważne jest, aby ją dobrze nawilżać i używać odpowiednich kremów na noc. Wtedy nasza skóra oddycha. To czas regeneracji i wtedy też kremy najlepiej działają. Pod makijaż najlepiej użyć kremu nawilżającego lub matującego w zależności czego nasza skóra aktualnie potrzebuje. Często latem to krem matujący. Aby tej opalenizny po lecie tak nie przykryć, polecam kosmetyki mineralne. One są w formie pudru. Natomiast nakładane na twarz kryją jak podkład. Jest to krycie naturalne, jest lekkie i nie czuje się go zupełnie na twarzy. To są po prostu drobiny pudru, które się w twarz wprasowują. Minerały nie szkodzą cerze, a nie szkodząc wręcz o nią dbają, a twarz wygląda bardzo naturalnie. To taki makijaż, który nie przykryje piegów, ale wyrówna nam ładnie tę opaloną cerę.

Wracając do oka, ale przechodząc już do sezonu jesienno-zimowego w sklepach zauważyłam wielki powrót po wielu sezonach do butelkowych zieleni i brązów. Czy to odbije się również w makijażu?

Zielenie i brązy to kolory typowo jesienne a teraz doszedł do nich jeszcze kolor marsowy, czyli bordowy, który był już hitem w ubiegłym sezonie i na razie nie zejdzie ze sceny. One również będą królowały na powiekach. Natomiast ważne jest to, że wróciliśmy do matów. Podobnie na ustach – też będzie królował brąz i bordo. To taki powrót do lat 90., ale nie do ”Słonecznego patrolu” tylko tych supermodelek typu Cindy Crowford.

Czy jeśli na przykład mamy zieloną bluzkę to znaczy, że oko też musi takie być, czy przełamujemy strój innym odcieniem?

Trudno jest w tym względzie uogólnić. Wszystko zależy od naszego typu urody, wyglądu, koloru włosów. Inaczej będzie wyglądała dziewczyna o zielonych oczach i jasnych włosach w tym samym cieniu, co osoba o piwnych oczach, ciemnej karnacji i czarnych włosach. Nawet farbując włosy trzeba zwrócić uwagę, czym się malujemy. Jeśli wciąż używamy tych samych kosmetyków, a zmieniamy kolor włosów, czy dalej będziemy wyglądały tak samo dobrze? Kolorystyka na jesień i zimę jest inna, a często z przyzwyczajenia nie zmieniamy kosmetyków. A to błąd. Przy zmianie koloru włosów, czy radykalnych zmianach uczesania, trzeba zawsze pamiętać, aby przejrzeć kosmetykę i spojrzeć krytycznym okiem, czy na pewno to wszystko wciąż nam pasuje.

Reklama