Noście kapelusze na co dzień i od święta

Jagoda Szulc
,

Słoneczny czwartek zarumienił się wszystkimi kolorami tęczy. Ulicami Bydgoszczy przeszło około 500 osób w najbardziej oryginalnych kapeluszach. Wszystko za sprawą VII Marszu Kapeluszowego i III Juwenaliach Uniwersytetów Trzeciego Wieku.

Przemarsz rozpoczął się na placu Wolności, skąd wraz z orkiestrą z Koronowa ruszyliśmy w stronę Wyspy Młyńskiej. Nad bezpieczeństwem czuwała straż miejska i policja. Nasi stróże prawa też mieli nakrycia głowy, choć znacznie mniej… efektowne.

– Długo zastanawiałam się, jaki kapelusz zrobić, bo wszystko już było, ale wymyśliłam. „Holandii” nie miał nikt, a wiatrak dosyć łatwo się robi, więc zajęło mi to jedno popołudnie – opowiada Bożena Sas, studentka Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Wyższej Szkole Gospodarki.

Nieco starsi studenci bawili się w najlepsze oglądając występy swoich rówieśników, jak i tych trochę młodszych, którzy swą naukę dopiero niedawno rozpoczęli w bydgoskich przedszkolach. Uczestnicy wykładów Uniwersytetu Trzeciego Wieku również wspominali swoje początki.

– Do udziału w zajęciach namówiły mnie koleżanki, choć już wcześniej sama o tym czytałam. W sumie do WSG uczęszczam już szósty rok i jestem bardzo zadowolona. Zajęcia są z różnych dziedzin, zawsze towarzyszy im niesamowita atmosfera, każdy tu na pewno się odnajdzie. Dla mnie numerem jeden jest fotografia, tylko ja już umiem nieco więcej niż większość osób na zajęciach, ale zawsze czegoś jeszcze można się dowiedzieć – wspomina pani Bożena.

DSC_1853Korowód kapeluszy wyruszył już po raz siódmy, a jego tradycja rozniosła się po całej Polsce, lecz mało kto wie, jak to wszystko się zaczęło. – Pomysł narodził się w stowarzyszeniu „Z potrzeby serca” i Domu Dziennego Pobytu „Senior”. Honorata Wilk siedząc z jedną z koleżanek, pomyślały sobie, żeby zrobić sobie taki przemarsz kapeluszowy – piękne panie w kapeluszach chciały przejść osiedlowymi uliczkami w wtedy jedna z nich wymyśliła, że przecież lepiej jest wyjść do miasta. Tak właśnie się zaczęło. Na początku to była mała grupka, natomiast obecnie już wielu seniorów podjęło ten temat, nie tylko w Bydgoszczy – opowiada Helena Malicka z Uniwersytetu Trzeciego Wieku przy Wyższej Szkole Gospodarki.

– Ten pomysł bardzo mi się podoba, ponieważ ja kocham kapelusze, mam ich 137 w domu, a ten, który mam na sobie, jest cudowny, pasuje mi do sukienki, a swoje pozostałe porozdawałam koleżankom, żeby je udekorowały i się w nich wspaniale bawiły. Niech cała polska szaleje, niech panie chodzą w kapeluszach na co dzień i od święta – mówi rozentuzjazmowana pana Helena.

Podczas wykładów każdy za niewielką cenę może znaleźć coś dla siebie i miło spędzić czas dzięki bardzo urozmaiconej ofercie UTW. – W zajęciach uniwersyteckich uczestniczy w dwóch grupach około osiemset osób. Tematyka wykładów jest bardzo różna, do tej pory rada naukowo-programowa ustalała ją ją w oparciu o przeprowadzone wcześniej analizy. Udział w zajęciach jest płatny – czesne wynosi 25 zł na semestr, jeśli chodzi o wykłady na Uniwersytecie Trzeciego Wieku, natomiast 20 zł trzeba zapłacić w Akademii Sztuk Wszelakich. Oferta z roku na rok się zmienia, ponieważ staramy się ją wzbogacać – informuje nas Grażyna Kaczmarek-Piasecka.

– Bardzo lubię wykłady, które wprowadzają coś nowego: fitness, obronę, poznawanie świata. Nie lubię natomiast zajęć o zdrowiu, bo każda z nas tutaj po sześćdziesiątce ma już masę chorób i jeszcze mamy tam iść i o tym słuchać. Naprawdę staram się unikać tych wykładów, bo ja się boję, że jeszcze sobie jakąś kolejną chorobę znajdę. Mam tu mnóstwo nowych koleżanek i kolegów, a na naukę nigdy nie jest za późno. Oprócz spotkań na wykładach, organizuję czas wolny naszym koleżankom ze studiów. Wymyśliłam im coś takiego jak „pogaduchy”, możemy się spotkać przy kawie, ciasteczku i integrować – mówi pani Helena.

– Całe życie ciężko pracowałam, teraz jestem na emeryturze i uczęszczam na Uniwersytet Trzeciego Wieku w Dobrczu, który jest filią placówki WSG w Bydgoszczy. Jest tu bardzo wesoło, przez cały rok chodziłam na różnego rodzaju wykłady, zarówno z zakresu turystyki, zdrowia, dbania o siebie, jak i psychologii i prawa – opowiada pani Ewa. – Całe moje życie było poważne, więc przyszedł czas na zabawę, a nie wiadomo, ile go jeszcze zostało – mówi.

– Moi drodzy rówieśnicy 60+, proszę was, nie siedźcie w domu, wyjdźcie do ludzi, zróbcie coś dla siebie, można się tu wiele nauczyć, a dzięki organizowanym wycieczkom zwiedzić świat, a dla wnuków zawsze się znajdzie czas – namawia wszystkich Helena Malicka.

Studia na UTW są przede wszystkim okazją, by wyrwać się z domu, porozmawiać, poznać innych ludzi. Wszyscy ci nieco starsi studenci twierdzą, że warto, bo wszystko jeszcze przed nimi.

– Kiedy przeszłam na emeryturę w zasadzie skończyło się życie towarzyskie – przyznaje Grażyna Lewandowska, studentka UTW przy WSB. – Znajomości z pracy urwały się, a dawni przyjaciele ze szkoły zajęli się swoimi dziećmi, wnuczętami. Zapisałam się do szkoły, żeby nawiązać nowe kontakty. Uważam, że dobrze mi to zrobiło. Sądzę również, że ludzie młodzi inaczej powinni wstępować na uniwersytet trzeciego czy każdego wieku, bo otwiera to zupełnie nowe horyzonty życia na emeryturze. Jestem w komitecie organizacyjnym Marszu Kapeluszowego już siedem lat i naprawdę cieszę się, że pojawia się na nim coraz więcej osób.

– Zapisałam się na uniwersytet, żeby nie siedzieć w domu, bo to jest chyba najgorsze co można zrobić – mówi Elżbieta Szterna. Jej kapelusz przyozdobiony jest kwiatkami i ptaszkami. – Przy klubie „Orion” jest kwiaciarnia, gdzie właśnie wykonałam te kwiaty i dodałam ptaszki, żeby było bardziej kolorowo – dodaje pani Elżbieta.

Kordian Kaniecki jest studentem Bydgoskiego Uniwersytetu Trzeciego Wieku, działającego przy Kujawsko-Pomorskim Centrum Kultury. – Oprócz wykładów, które odbywają się dwa razy w miesiącu, jest również sekcja literacka. Działam w kabarecie i w radzie seniorów przy prezydencie miasta Bydgoszczy. Próbuję zagospodarować czas. Moje hasło to „zaktywizować seniora, wypędzić seniora z domu” – opowiada.

Kapelusz zrobiła panu Kordianowi córka. – Chodziło o to, żeby był nietypowy i zwracano na niego uwagę, żeby wyróżniał się spośród wszystkich – śmieje się ze swojego różowego nakrycia głowy.

współpraca Michalina Łuczak

Reklama