Narkotyki z apteki

Barbara Kozber
,

Barbara Kozber rozmawia z prof. dr hab. n. farm. Jolantą Zawilską, kierownikiem Zakładu Farmakodynamiki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz pracownikiem Instytutu Biologii Medycznej Polskiej Akademii Nauk. Prof. Jolanta Zawilska jest specjalistką w zakresie neuropsychofarmakologii i chronobiologii. Zajmuje się, między innymi, edukacją w zakresie zagrożeń związanych ze stosowaniem związków psychoaktywnych o działaniu uzależniającym.

Pani Profesor, wprawdzie dzięki ustawie sklepy z dopalaczami zniknęły, ale ciągle w aptekach są do kupienia bez recepty lekarstwa, które mogą uzależniać, np. popularny syrop na kaszel…

Tak, w skład tego leku wchodzi dekstrometorfan i efedryna, która działa psychostymulująco, czyli zwiększa funkcje mózgu. Po jej zażyciu szybciej myślimy, chodzimy, działamy, mamy lepszy nastrój. Ale na dłuższą metę efedryna wywołuje tolerancję, czyli aby uzyskać zamierzony efekt, musimy zwiększać dawki, co prowadzi do rozwoju uzależnienia.

Czytałam nawet, że ten lek stosowany czy to w formie syropu czy tabletek jest substytutem amfetaminy…

Tak jest w istocie. Na drodze stosunkowo prostej reakcji chemicznej w „laboratorium kuchennym” można go przekształcić w związek psychostymulujący, który wstrzykiwany dożylnie przez długi okres, wraz z zanieczyszczeniami poprodukcyjnymi, może doprowadzić do rozwoju atypowej postaci choroby Parkinsona, która nie reaguje na leki, co jest niezwykle niebezpieczne.

O popularnych tabletkach przeciwkaszlowych mówi się, że to narkotyk gimnazjalistów…

Tak, jest to dekstrometorfan, który zastosowany w nadmiarze może nie działa tak jak narkotyk, ale wywiera działanie psychodysleptyczne. Należy jednakże podkreślić, że długotrwałe stosowanie wysokich dawek dekstrometorfanu może doprowadzić do rozwoju tolerancji i uzależnienia. Użytkownicy tego leku nazywają się żargonowo aco-lotnikami, bo łatwo po nim „odlatują”. Aco-lotników dzielimy na trzy grupy: pierwsza to kinderćpuny, czyli dzieciaki od 10 lat, po młodzież do lat 17. Dziecko coś tam wyczyta w Internecie, nie bardzo zrozumie, a przede wszystkim nie wie, co mu może grozić po zażyciu większej dawki tego leku. Poza tym rozumuje w ten sposób, że jeżeli mama kupuje ten lek w aptece, to znaczy, że jest on bezpieczny. Druga grupa aco-lotników to imprezowicze, którzy mają po 20, maksimum 30 lat. Wśród tej grupy jest bardzo dużo studentów, którzy biorą dekstrometorfan nazwijmy to dla celów rekreacyjnych. O trzeciej grupie wiemy stosunkowo najmniej, bo oni nie zażywają leków zawierających dekstrometorfan, a dekstrometorfan jako czystą substancję, którą nabywają, nazwijmy to, kanałami podziemnymi. Zażywają duże dawki i wchodzą na najwyższy poziom „odlotu”, tzw. czwarte plateau, gdzie ciało oddysocjowuje od umysłu, pojawiają się bardzo intensywne omamy wzrokowe i słuchowe, a myślenie ma charakter paranoidalny. Na tym etapie użytkownicy doświadczają silnego odrealnienia i zaburzeń świadomości. Często opisywanym objawem psychotycznym jest depersonalizacja, czyli utrata własnej tożsamości. Przejawia się ona tym, że użytkownik zapomina kim jest, bądź wydaje mu się, że jest kimś lub czymś innym. Depersonalizacji na ogół towarzyszy uczucie dezorientacji: użytkownik nie wie gdzie się znajduje, co wziął ani co się z nim dzieje. Na czwartym plateau pojawia się amnezja, dlatego do końca nie wiemy, co się z nimi dzieje.

Do czego może doprowadzić przedawkowanie dekstrometorfanu?

W skrajnych przypadkach nawet do zgonu. Mogą się pojawić bardzo ostre zaburzenia psychiczne, zaburzenia rytmu serca, wzrost ciśnienia krwi. Natomiast w pierwszym rzucie, o czym młodzi ludzie nie wiedzą, bo jest bardzo mało danych naukowych na ten temat, dekstrometorfan powoduje wyrzut histaminy, w związku z czym mamy objawy uczuleniowe: wysypkę, silny świąt, zaczerwienienie skóry. Poza tym od tej substancji możemy się uzależnić i z czasem nie możemy bez niej funkcjonować, tak jak bez narkotyku. Podczas jednego seansu można przyjąć nawet więcej niż gram dekstrometorfanu, podczas gdy dawka terapeutyczna wynosi 15-30 mg. Mamy jeszcze dwie substancje, które mają zastosowanie dla celów zdecydowanie niemedycznych. Jeden to benzydamina, która wchodzi w skład leków o działaniu przeciwzapalnym, przeciwbólowym, miejscowo znieczulającym, przeciwbakteryjnym. Podróż z benzydaminą może, po upływie np. kilku tygodni, wywołać tzw. powidoki, czyli przesuwa nam się obiekt, a za nim jakiś cień i to może się utrzymywać nawet przez kilka miesięcy. Mamy też lek, który znają z pewnością wszystkie osoby z chorobą lokomocyjną, który zawiera dimenhydrinatum. Po zażyciu większych dawek tego leku mamy omamy wzrokowe, rzadziej słuchowe, najsilniejsze przy zamkniętych oczach, oraz zaburzenia myślenia. Rekordzista połknął 100 tabletek, ale nie przeżył eksperymentu.

Często powtarza Pani, że młodzi ludzie wiedzą więcej na temat środków odurzających niż ich rodzice, opiekunowie, nauczyciele, a nawet farmaceuci. Dlatego trzeba o tym mówić.

Oczywiście. Poza tym my dorośli często nie wpadniemy na taki pomysł, że popularne leki stosowane w przeziębieniach czy grypie mogą być wykorzystywane jako namiastka narkotyku. Poza tym wielu rodzicom wydaje się, że jeżeli dziecko siedzi w domu przy komputerze, nie biega po skwerach osiedlowych lub pubach, to jest ono grzeczne i nie ma z nim problemu. Jest bezpieczne! Nic bardziej mylnego, bo nasza pociecha siedząc obok w pokoju, może „podróżować” w nieznane nam krainy, dostępne dzięki złudnej i niejednokrotnie niebezpiecznej magicznej mocy środka psychoaktywnego pochodzącego, np. z maminej apteczki. Rodzice nie dopuszczają myśli, że ich dziecko może coś brać i to w domu, za ścianą. Za tę naiwność, wynikającą po części z niewiedzy, może przyjdzie im zapłacić wysoką cenę.

Miło nam poinformować, że na stałe współpracująca z nami red. Barbara Kozber otrzymała niedawno prestiżową nagrodę Dziennikarza Medycznego Roku 2013 w kategorii publicystyka prasowa przyznaną przez Ogólnopolskie Stowarzyszenie Dziennikarze dla Zdrowia. Jury nadało jej ten najwyższy laur „w uznaniu profesjonalizmu, kreatywności i zaangażowania w przygotowaniu materiałów prasowych, których tematem są trudne zagadnienia związane z dbałością o zdrowie”. Redaktor Kozber od kilku lat współpracuje z magazynem „Świat Zdrowia”, a od roku z „Magazynem Aptekarskim”. I właśnie wywiad, którego obszerne fragmenty publikujemy, który ukazał się w wakacyjnym wydaniu „Magazynu Aptekarskiego”, został przez jury specjalnie wyróżniony.

Reklama