Mistrzostwa objawień i faworytów

Wiktoria Raczyńska
,

Wczoraj na stadionie CWZS Zawisza Bydgoszcz zakończyły się Mistrzostwa Europy U23 w Lekkiej Atletyce. To kolejne wielkie zawody lekkoatletyczne po ubiegłorocznych Mistrzostwach Świata U20 i wielu innych podobnej rangi. Polska w klasyfikacji medalowej zajęła ostatecznie II miejsce ex aequo z Wielką Brytanią i Irlandią Północną (po 10 medali). Lepsi byli tylko Niemcy (18). To dobrze rokuje na przyszłość. Zawody kończyliśmy na stojąco dopingując złote i srebrne sztafety!

… szczególnie sztafety. Najpierw złoto zdobyły panie w biegu 4×400 m w składzie Dominika Muraszewska, Adrianna Janowicz, Mariola Karaś i Aleksandra Gaworska (3:29.66) ustanawiając tym samym nowy rekord Polski do lat 23. Choć ta ostatnia zawodniczka wcześniej nie miała szczęścia w biegu indywidualnym na 400 m przez płotki zajmując czwartą pozycję (56.94), w sztafecie skupienie i motywacja pomogły w walce o zwycięstwo. Na ostatniej zmianie skutecznie zablokowała Brytyjkę, aby wyjść na prowadzenie i nie oddać go już do mety. Drugie ostatecznie przybiegły Niemki, a trzecie Ukrainki. Chwilę później srebro w tej samej konkurencji zdobyli panowie: Wiktor Suwara, Przemysław Waściński, Kajetan Duszyński i Dariusz Kowaluk (3:04.22). Lepsza okazała się tylko jedna wspólna reprezentacja Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej. Trzecia była Francja.

Ostatni dzień rywalizacji lekkoatletów na stadionie bydgoskiego Zawiszy przyniósł w sumie pięć medali. Niektóre z nich, jak choćby srebro Sofii Ennaoui (1500 m), czy brąz Michała Rozmysa na tym samym dystansie nie były niespodzianką, bo ci zawodnicy zaliczali się do faworytów tych dyscyplin. Najwięcej radości jednak zawsze wnoszą nieoczekiwane medale, a te, brązowe, zdobyte przez biegaczkę Martynę Galant i oszczepniczkę Marcelinę Witek (dodatkowo minimum na MŚ), należały do najprzyjemniejszych.

Niezwykły przebieg miała również rywalizacja na 1500 m właśnie z udziałem Ennaoui i Galant. Faworytka nie mogła ukryć rozczarowania srebrnym medalem. Przyjechała po zwycięstwo, jak sama mówiła, bardzo zależało jej, aby przed własną publicznością wygrać, a ten plan dzięki Niemce, Konstanze Klosterhalfen (4:10.30) się nie powiódł. Ta ostatnia szybko wyszła na prowadzenie i przewaga, którą nad Polką osiągnęła nie pozwoliła już jej dogonić. Sofia Ennaoui (4:13.54) pochylona, z flagą na plecach musiała chwilę dojść do siebie, aby się zreflektować, że trzecia, ta z kolei przeszczęśliwa, na metę wbiegła Martyna Galant (4:17.91).

Niezadowolony z biegu był również dotychczasowy lider tabel Michał Rozmys. Gdy wydawało się już, że biegnie po upragnione złoto, rywale zaczęli przyspieszać. I mimo głośnego dopingu komentatorów sportowych i kibiców krótko przed metą wyprzedził go najpierw Niemiec, Marius Probst (3:49.06), a następnie Czech, Filip Sasinek (3:49.23). Rozmys swój bieg ukończył z czasem 3:49.30. Co rusz tego dnia, publiczność zgromadzona na trybunach wstawała z miejsc, a ręce same składały się do klaskania. Co bardziej wrażliwi, uronili niejedną łzę. Takie były emocje niedzielnych finałów.

Niesamowity przynajmniej dla dwóch lekkoatletów okazał się bieg na 400 m przez płotki. Zwycięstwo w tym biegu odniósł 21-letni Karsten Warholm z Norwegii. Nie tylko osiągnął on wyśmienity czas 48.37, ale pobił dotychczasowy rekord mistrzostw Europy do lat 23 zdobyty dokładnie na tej samej bieżni w 2003 roku przez Marka Plawgo (48.45), który wczoraj zaraz za linią mety prowadził transmisję dla telewizji i jako pierwszy pogratulował zwycięzcy nowego rekordu.

Również niezwykle emocjonująco, tyle że dzień wcześniej, wyglądał konkurs skoku o tyczce z udziałem Kamili Przybyły. Niestety, te mistrzostwa nie przyniosły wymarzonego medalu. Mimo iż swoją konkurencję ukończyła z życiówką skacząc na wysokość 4.40 zajęła ostatecznie czwarte miejsce. Na jej twarzy można było dostrzec rozczarowanie.

Rozczarowani swoimi startami mogą też być, mający świetne życiówki, Norbert Kobielski (w skoku wzwyż był dopiero 8), Aneta Konieczek (7 w biegu na 3000 m z przeszkodami) i Bartłomiej Stój (rzut dyskiem). W finale spalił wszystkie rzuty.

zdjęcie: Paweł Warliński

Reklama