Lipdub musi być wiarygodny

Joanna Kloska
,

Lipdub to obecnie bardzo popularna forma wideopromocji. Dzięki Internetowi dociera do szerokiego grona odbiorców. Dlatego chętnie stosują go instytucje, placówki, prywatne firmy, bo mogą pokazać się od innej, bliższej ludziom strony.

– Trudno wskazać jedno źródło tego zjawiska. Pomysł synchronizacji ruchów warg do muzyki pojawił się już bardzo dawno temu, chociażby w teledyskach. Twórcą samego pojęcia lip dubbing jest jednak jeden z założycieli serwisu Vimeo Jakob Lodwick – mówi Wojciech Trempała – muzyk, basista zespołu George Dorn Screams i wykładowca Uniwersytetu Kazimierza Wielkiego w Bydgoszczy.

Ostatnio swój własny lipdub nagrywali nauczyciele i uczniowie fordońskiego XV LO.
– Pomyśleliśmy sobie, że warto byłoby zaangażować uczniów i zrobić wspólnie coś ciekawego. Słyszeliśmy o tego typu filmach i widzieliśmy wiele z nich kręconych na całym świecie, w Polsce, w Europie. Spodobał nam się pomysł pokazania na zewnątrz, jak dobrze się bawimy – opowiada nauczyciel Andrzej Nejman.
Jako utwór do swojego krótkiego wideo wybrali piosenkę Queen „Don’t stop me now”. W przedsięwzięciu wzięło udział sto pięćdziesiąt osób, a więc znaczna część szkoły. Bazowali na scenariuszu wybranym spośród kilku napisanych przez różne klasy. Przygotowania trochę trwały, ponieważ trzeba było przećwiczyć przejście przez szkołę, dopasować scenariusz do tempa i długości utworu. Jest to o tyle istotne, że nagranie nie może być składane, musi być kręcone jednym ujęciem. Ostatecznie odpowiednio zmodyfikowali i jedno, i drugie. Ważne było też, aby zadbać o dekorację szkoły, a także wypożyczenie strojów, których użyczyła, m.in., Opera Nova. Efekty tych wszystkich zabiegów poznamy niebawem.

A jakie cechy muszą być spełnione, aby lipdub był dobry? Okazuje się, że ważna jest spontaniczność.
– Osoby występujące nie mogą udawać radości, bo to odbiorca jest w stanie łatwo wyczuć i można odnieść efekt odwrotny od zamierzonego. Trzeba być wiarygodnym i autentycznym, podejść do tematu z entuzjazmem, szczerym uśmiechem, pogodzić spontaniczność z zazwyczaj dość złożonym i napisanym wcześniej scenariuszem – mówi Wojciech Trempała.

Pierwszym lipdubem uniwersyteckim był nakręcony w Niemczech w 2009 roku na Hochschule Furtwangen. – Z tej formy prezentacji i docierania do szerszego grona odbiorców korzystają jednak obecnie nie tylko placówki oświatowe, ale również wszelkiego rodzaju firmy, np. oferujące usługi ślubne, wielkie sieci handlowe, ale także osoby prywatne chcące zrobić niespodziankę lub okolicznościową pamiątkę swoim znajomym, rodzinie, itd. – mówi Wojciech Trempała. – Powstają także teledyski oparte na tej formule. Przykładem takiego działania może być wideoklip stworzony na 10-lecie stacji muzycznej Viva, w którym pracownicy zespołu redakcyjnego wystąpili w filmie nakręconym właśnie na zasadzie lipdubu w swoim miejscu pracy.

Przykładem wykorzystanie lipdupa do medialnej promocji może być klip, który nagrali pracownicy Ambasady USA w Polsce w 2012 roku z okazji świąt Bożego Narodzenia. Pod kierownictwem nowego ambasadora zatańczyli w rytm piosenki Mariah Carey „All I want for Christmas is you”.

Ta forma promocji wydaje się atrakcyjna, ponieważ łatwo się rozprzestrzenia, wciąż potrafi wzbudzić zainteresowanie internautów. Ponadto w przypadku instytucji edukacyjnych daje szansę ukazania szkoły, uczniów i nauczycieli jako wyjątkowej wspólnoty, łączących ich więzi w dość czytelnej, przyjemnej dla oka formule. Należy jednak pamiętać, że Internet to przestrzeń hiperdynamiczna. Trendy zmieniają się z dnia na dzień, fenomen szybko powszednieje wyparty przez nowe zjawiska. Żeby więc dobrze się promować, należy starać się być zawsze o krok przed konkurencją. Ważna jest oryginalność, nowe pomysły.

Lipdub musi więc być również pomysłowy, a inspiracji do reklamy można szukać na przykład w kulturze popularnej. – Dziś modne jest nagrywanie własnych wersji klipu do utworu Pharella Williamsa „Happy” – mówi Wojciech Trempała.
Niedługo jednak na pewno zastąpi go jakiś nowy pomysł. Tego typu mody rodzą się zazwyczaj na Zachodzie i dopiero potem docierają do Polski. Można je więc monitorować i nimi się inspirować. Ważne jednak, aby starać się przy tym pokazać coś nowego. Kreatywność bowiem sprzedaje się najlepiej.

Reklama