Kopciuszek bez ściemy

Wiktoria Raczyńska
,

W czwartek, 21 czerwca, w Teatrze Polskim kolejna premiera dla dzieci, „Kopciuszek” Joëla Pommerata w reżyserii Łukasza Gajdzisa. To jednak baśń bardzo mocno osadzona w naszej rzeczywistości i bardzo prawdziwa – zapowiadają twórcy.

Łukasz Gajdzis, dyrektor Teatru Polskiego, tym razem przede wszystkim w roli reżysera spektaklu zapowiada, że to nie ostatnie słowo na temat Joëla Pommerata w naszym teatrze, jak również w Polsce ponieważ jego zdaniem pisarz ten jest wciąż u nas jeszcze nieodkryty, a wart uwagi.

– Jego wrażliwość postrzegania świata absolutnie wpisuje się w polską rzeczywistość – przekonuje. – Ten autor jest obecnie wystawiany w ponad stu krajach świata. My w czwartek i kolejne dni zapraszamy całe rodziny. Na tym zależy nam najbardziej – aby w naszym teatrze zarówno ci starsi, jak i młodsi znaleźli dla siebie takie propozycje, o których potem będą mogli wspólnie dyskutować. A „Kopciuszek” dotyka spraw niezwykle istotnych, wręcz fundamentalnych – życia i śmierci.

Zaskoczeniem dla dzieci będzie już sama scenografia (Łukasz Błażejewski), bo współczesna, podobnie kostiumy. Będzie też baśń, którą ze współczesnością spajać będzie narrator (Antonina Choroszy). Będzie oczywiście też wróżka, której rola u Pommerata ma ogromne znaczenie. Będą też siostry, jedna szczególnej urody ;) no i Macocha (Katarzyna Figura). Natomiast jeśli ktoś oczekuje typowego szczęśliwego zakończenia – mówią realizatorzy – może już czuć się zaskoczony.

DSC_9057

– Na początku Kopciuszka odbierałam jako postać silną, zbuntowaną przeciwko temu, co się wokół niej dzieje, a zarazem bardzo krzywdzoną przez los – opowiada o swoim procesie „wchodzenia w postać” Emilia Piech. – Z matką miała wręcz niesamowitą relację. Ojciec niestety nie jest w stanie tego unieść. Na początku myślałam, że Kopciuszek daje sobie z tym radę. Dopiero w trakcie pracy zaczęłam odkrywać, że jest nieprawdopodobnie bezbronna. Dopiero te dziwne sytuacje, które pojawiają się w jej życiu, sprawiają, że ona dopiero musi zacząć sobie z nimi radzić. To nie znaczy, że ona jest na to gotowa. Zaczyna sobie radzić dopiero po pewnym czasie. Musiałam jej zatem nadać więcej delikatności, niż siły, o której myślałam na samym początku – przyznaje.

Zdanie to podziela Katarzyna Figura. – Ze względów aktorskich to jest bardzo ciekawe wyzwanie – mówię ze swojego doświadczenia, ale o roli Emilii – ona miała dzięki temu szansę stworzyć postać wielowymiarową. Rozwój tej postaci następuje dopiero na oczach widzów. I to jest cudowne, że to nie jest po prostu baśń tylko, że te postaci nam się jakby ujawniają i zmieniają w trakcie spektaklu.

– Zgadzam się – wtrąca Emilia – faktycznie w tym spektaklu nie ma postaci jednoznacznie dobrych lub złych. W tym „Kopciuszku” łamiemy konwencję myślenia o tym, co jest dobre, co jest złe, czy kto jest dobry, kto jest zły. Tak naprawdę osoby, którym narzuca się bycie złymi, są lub były wcześniej bardzo krzywdzone. I te doświadczenia, „zbudowały” z kolei taką, a nie inną osobę/postać. Podobnie oceniam rolę macochy – ona nie jest do końca zła…

DSC_9010

– Tak już jest na świecie, że jesteśmy i dobrzy i źli – włącza się do rozmowy Katarzyna Figura. – Bardzo często o tym zapominamy prześlizgując się tylko po scenariuszach i przez to rzeczy, które są wystawiane, m.in., w teatrze są nieprawdziwe. Tymczasem u Pommerata pozornie tylko wrzuceni jesteśmy w świat baśni, bo ten materiał wiedzy o człowieku też jest w tym tekście. U niego spotykając ludzi na swojej drodze mamy szansę, albo ewoluować, albo cofać się, albo narazić się na odrzucenie – odejść lub zawalczyć o siebie. I to widać w dorastaniu Kopciuszka – jej trudna sytuacja, opresja, sytuacje dziwne na granicy absurdu wyzwalają w niej fantastyczne możliwości. My aktorzy staramy się być temu szykowi i muzyce tekstu bardzo wierni. On wydobywa niesamowite obserwacje o współczesnym świecie. To nie jest baśń obsypana kurzem, ona jest nieprawdopodobnie współczesna, a wręcz powiedziałabym, że ten zapis, w tym tłumaczeniu (przyp. red. Łukasz Gajdzis) jest awangardowy, bo jakby stawia nas do pionu – pokazuje nam, co my wyprawiamy z naszym życiem, z drugim człowiekiem i ze sobą samym – mówi bardzo przejęta Katarzyna Figura.

DSC_9027

Ale wątków jest znacznie więcej. Pojawia się również temat cielesności oraz moment przejścia, czy transformacji.

– Nie do końca oczywiste jest ile Kopciuszek ma lat – mówi Łukasz Gajdzis. – I tego nie daje się tak prosto opowiedzieć. Może mieć 10, ale jest wiele momentów, gdzie wykracza poza ten wiek. Wiąże się to prawdopodobnie z tym, że dzieci, czy nastolatkowie, którzy doświadczyli odejścia rodzica szybciej dojrzewają i tym samym muszą zmierzyć się z własną cielesnością, jak również duchowością. I ten pomysł Pommerata jak konstruować macochę i tę opozycję wobec niej w postaci Kopciuszka – budowania młodości (Kopciuszek jest postarzany, a Macocha dąży permanentnie do bycia nawet młodszą od swych córek), będzie też, mam nadzieję, rodził zabawne konotacje. Do tej konstelacji należałoby dodać też Wróżkę, która jest tutaj łącznikiem z mamą, która odeszła, a przyszłym życiem. Clue tego przedstawienia to „okres przejścia” i dla Kopciuszka i dla księcia, właściwie dla wszystkich – odchodzi od tematu śmierci reżyser spektaklu. – Pommerat przybliża nam baśń, ale osadza ją jednocześnie w naszej rzeczywistości. Tutaj faktycznie „nie ma ściemy”. To wszystko jest bardzo prawdziwe.

Ponadto w spektaklu grają również: Wróżka: Dagmara Mrowiec-Matuszak, Siostra Mała: Michalina Rodak, Siostra Duża: Marcin Zawodziński, Król: Marian Jaskulski, Książę: Michał Surówka, oraz Ojciec: Jakub Ulewicz.

Na spektakle Teatr Polski w Bydgoszczy zaprasza w czwartek (pokaz przedpremierowy, godzina 11.00), czwartek (premiera, godzina 17.00), piątek (godzina 18.00), sobotę (godzina 17.00) i niedzielę (godzina 11.00).

Reklama