Kapelusze, kapelusze, kapelusze…

Tomasz Welcz
,

Na taką imprezę po prostu nie wypada przyjść bez kapelusza. I dotyczy to nie tylko pań. Seniorzy pokazali, jak potrafią się bawić. W piątek już po raz szósty odbył się Przemarsz Kapeluszowy i drugie Juwenalia Uniwersytetów Trzeciego Wieku.

Zbiórka była na placu Wolności, skąd niezwykle barwny korowód ruszył ulicami Bydgoszczy na Wyspę Młyńską. Marsz prowadziła orkiestra dęta z Koronowa. Narzekań, że wstrzymał on na kilkanaście minut ruch na Gdańskiej i Focha słychać nie było, bo od kolorowo-kapeluszowego pochodu nie można było oderwać oczu.

Panie i panowie z Domów Dziennego Pobytu, klubów seniora oraz trochę tylko starsi studenci z aż sześciu Uniwersytetów Trzeciego Wieku skrzyknęli się i po raz kolejny zorganizowali taką imprezę.

– Jak to się zaczęło? – pytamy przewodniczącego Bydgoskiej Rady Seniorów Ireneusza Frelichowskiego. – W Bydgoszczy działa Stowarzyszenie „Z potrzeby serca”, którego prezesem jest pani Honorata Wilk i z nią współpracuje bardzo wiele osób. I jedna z pań zaproponowała, aby zorganizować taki przemarsz. A w ubiegłym roku po raz pierwszy odbyły juwenalia Uniwersytetów Trzeciego Wieku, których inicjatorem z kolei była Bydgoska Rada Seniorów. Z panią Honoratą dokonaliśmy takiego małżeństwa i połączyliśmy kapelusze z juwenaliami. Proszę zobaczyć, ile tu jest dzisiaj osób i jak doskonale się bawią.

Kreatywności i pomysłowości seniorom można tylko pozazdrościć. Wspaniałe kapelusze, na przykład, w kształcie tortu, parasola czy kosza kwiatów, to, jak się okazało efekt czasami wielu dni pracy. Jedna z pań przyznała, że nad swoim strojem na głowę, aby przygotować się do piątkowej zabawy, pracowała aż trzy tygodnie. Jedne wykonały swoje kapelusze w trzy dni, innym wystarczyła doba. Najpiękniejsze kapeluszowe kreacje zostały przez organizatorów nagrodzone.

Amfiteatr na Wyspie Młyńskiej można powiedzieć, wypełniony był muzyką. Operetkowe, musicalowe arie, między innymi ze słynnego „Skrzypka na dachu”, przeboje z lat 50., 60. minionego wieku w rodzaju „Bella bella donna”, muzyczne standardy w wykonaniu orkiestry dętej z Koronowa porwały seniorów do tańca. Urokom tych piosenek uległa też dyrektor Miejskiego Centrum Kultury Marzena Matowska, która znakomicie bawiła się z seniorami. Spotkanie na Wyspie Młyńskiej poprowadził niezawodny Andrzej Gawroński.

– Na emeryturze miałam dużo wolnego czasu i nie bardzo wiedziałam, co robić. Za namową córki zaczęłam chodzić na zajęcia Uniwersytetu Trzeciego Wieku i dzięki temu poznałam wielu ludzi. A przy tym uznałam, że na naukę nigdy nie jest za późno, zawsze się można dowiedzieć wielu ciekawych rzeczy – powiedziała nam pani Krystyna. – Takie spotkania seniorów to wspaniała sprawa, bawię się znakomicie. Mimo że dzisiaj jest strasznie gorąco, ale przecież mamy te kapelusze…

Dla pań i panów przygotowano wiele atrakcji, między innymi, odbyły się pokazy ratownictwa wodnego, a przy okazji udzielono także rad, jak bezpiecznie korzystać z kąpieli wodnych i słonecznych.

– Jestem również prezesem Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Seniorów i dobrze wiem, jak duża jest potrzeba organizowania takich spotkań – mówi Ireneusz Frelichowski. – Ale zaznaczam, bo często pojawiają się opinie, że za tym idą jakieś pieniądze. Nie ma żadnych pieniędzy, to jest praca społeczna. Bydgoszcz jest organizatorem wielu imprez dla seniorów, na które zapraszam.

Warto także dodać, że Bydgoska Rada Seniorów prowadzi cotygodniowe dyżury –  w każdy wtorek w sali Łochowskiego przy ul. Jezuickiej w godzinach 16.00-18.00. Ireneusz Frelichowski zaprasza na nie po wakacyjnej przerwie we wrześniu.

Reklama