Jędrek codziennie składa się od nowa

Wiktoria Raczyńska
,

Temat kolejnej premiery Teatru Polskiego w Bydgoszczy jest lokalny, dotyczy bowiem samego miasta i wydarzeń z nim związanych. „Inna dusza” Łukasza Orbitowskiego, na podstawie której Michał Siegoczyński zbudował swój spektakl opowiada historię Jędrka (Jacek B.) z Fordonu. – I chyba nie ma lepszego teatru, w którym taki projekt można zrealizować – mówi Łukasz Gajdzis, dyrektor bydgoskiego teatru.

Łukasz Gajdzis przyznaje, że jeszcze rok temu rozmawiali z Michałem Siegoczyńskim o zupełnie innym projekcie, ale po zapoznaniu się z prozą Orbitowskiego byli pewni, że to właśnie „Inną duszę” będą chcieli wystawić. – Od pewnego czasu w mojej pracy artystycznej pojawia się próba zdefiniowania „inności”. Mam wrażenie, że towarzyszy nam wręcz wysypka na ten temat. Co jest zaskakujące, bo jednak jeszcze kilka wieków temu byliśmy krajem, który cenił i gościł „inność”. W tym przypadku jest ona dość specyficzna, gdyż dotyczy czynu zabronionego.

Po dwudziestu latach od zatrzymania Jacka B. historia znowu zostanie opowiedziana, tym razem na scenie bydgoskiego teatru. – „Inna dusza” ma gęstą fabułę i nie da się na deskach teatru w dwie godziny opowiedzieć wszystkich wątków – mówi reżyser i autor tekstu Michał Siegoczyński. – Trzeba na coś się zdecydować.

Podkreśla on wielokrotnie, że postawił na uniwersalizm, jak również na przedstawienie tego tematu z perspektywy samego bohatera i jego inności, jak również traktowania go przez społeczeństwo już po dokonaniu zbrodni. – Na początku miałem takie odczucie, że Bydgoszcz jest miejscem, w którym kwitnie przyjaźń, niewinność. Zaś ta „inna dusza”, która przychodzi do głównego bohatera i każe mu zabijać, nie jest bydgoska, tylko uniwersalna.

Reżyser postanowił wziąć na warsztat tak trudny temat ponieważ uważał, że niekoniecznie chodząc do pracy codziennie myślimy o takich rzeczach, a teatr, co za tym idzie sztuka, jest właśnie takim miejscem, gdzie można się zastanowić czym jest inność, dlaczego ludzie robią sobie takie rzeczy i że czasami coś takiego dzieje się bardzo blisko nas. O Jędrku przecież wszyscy mówili dobrze – że uprzejmy, z normalnej rodziny, nie pił, nie palił.

– Sądzę, że jakaś refleksja jest potrzebna. Historię Orbitowskiego spowija cień, smutek i ból – zrobienie spektaklu w takiej manierze byłoby nie do wytrzymania, więc szukałem wielu rozwiązań komiksowych, które spowodują, że spektakl stanie się znośniejszy do udźwignięcia. Tam przecież są dwa zabójstwa, jedna próba zabójstwa, jedna próba samobójstwa głównego bohatera. Moja adaptacja jest próbą odtworzenia radosnego świata z czasów młodości – gdzie na początku wszystko jest niewinne. Dopiero potem przychodzi huragan, który to zmiata. W ten sposób anektuje tę opowieść, a wręcz na nią napada – zdradza Michał Siegoczyński. – Orbitowski nazwał ten stan u Jędrka, gdy nachodzi go ochota żeby zabić „Inna dusza”, bo gdy ten dokonuje już mordu, może funkcjonować normalnie, nie ma wyrzutów sumienia. Jest na nowo zupełnie normalnym chłopakiem.

Michał Siegoczyński raczej trzyma się historii opowiadanej przez Orbitowskiego, choć w pewnych kwestiach idzie dalej i dodaje pewnym wątkom głębi i dramaturgii. – Jest taka scena w spektaklu, która jest też u Orbitowskiego, że Jędrek poznał dziewczyny w Sopocie i z jedną z nich się przespał. Postanowiłem nadać temu taki wymiar, że on się w niej też zakochał, tylko że dzieje się to po pierwszym morderstwie i on już nie może podjąć tej miłości. Ponadto, w relacji z tą dziewczyną występuje pod innym imieniem i zmyśla swój zawód. On już nie potrafi siebie znieść. Nie wiem czy to mi się udało, choć było to dla mnie bardzo ważne, że ostatecznie mu się bardzo współczuje. Bo to, co się z nim dzieje, co go niszczy od środka, to jakiś straszny stan.

Jędrek (Jacek B.) żyje i wciąż odsiaduje wyrok. Czym jest ów „pierwiastek zła”, który świadkowie procesu rzekomo widzieli w oczach oskarżonego? Czy chęć destrukcji przychodzi z zewnątrz, czy jest uśpiona w każdym z nas? Co może czuć człowiek, który pozbawia życia drugiego człowieka? Czy na te pytania znajdziemy odpowiedź w spektaklu…

– Ja użyłem tam takiej metafory, że Jędrek codziennie rano składa się od nowa, ze wszystkich wspomnień, które miał. I ten spektakl składa się z takich rozrzuconych strzępków jego życia i wspomnień, które przychodzą do niego nawet wbrew jego woli. On musi się cały dzień układać na nowo, po czym zasypia, budzi się i znowu jest rozsypany. I to wszystko w nim buzuje i krąży – podsumowuje Michał Siegoczyński.

Występują: Izabela Baran, Emilia Piech, Michalina Rodak, Małgorzata Trofimiuk, Małgorzata Witkowska, Mirosław Guzowski, Igor Kowalunas, Damian Kwiatkowski, Jerzy Pożarowski, Krzysztof Prałat, Michał Surówka

Premiera: 25 maja (godzina 19.00), spektakle popremierowe: 26 maja (godzina 16.00) oraz 27 i 28 maja (godzina 19.00). Duża scena TPB (spektakl kameralny).

Reklama