In vitro za pieniądze od samorządu

Tomasz Welcz
,

Nowoczesna przygotowuje projekt  finansowania in vitro dla par małżeńskich z Bydgoszczy. Pieniądze na leczenie niepłodności miałby przekazać samorząd. Ta obywatelska inicjatywa jest odpowiedzią na zapowiedź ministra zdrowia, że rządowy program refundowania tego leczenia nie będzie kontynuowany.

– Projekt będzie gotowy za trzy tygodnie. Będziemy go konsultować z fachowcami, ekspertami, lekarzami, klinikami, które specjalizują się w metodzie in vitro. Takich licencjonowanych klinik mamy w województwie kujawsko-pomorskim dwie – mówi poseł Nowoczesnej Michał Stasiński.

Kiedy projekt zostanie opracowany, rozpocznie się akcja zbierania podpisów. Żeby można było złożyć obywatelski  projekt uchwały do Rady Miasta, trzeba ich zebrać tysiąc. – Są w Polsce miasta, które wspierają już leczenie metodą in vitro, na przykład Częstochowa, także Łódź wchodzi do tego programu. Chcemy zachęcić prezydenta miasta, aby również Bydgoszcz do niego przystąpiła. Deklaruję, że nie patrząc na partyjne szyldy będę szukał wsparcia ze strony radnych, prezydenta, przewodniczącego Rady Miasta, który jest lekarzem, liczę więc na życzliwe zrozumienie – mówi Michał Stasiński.

Zdaniem Nowoczesnej, zakończenie finansowania przez państwo leczenia metodą in vitro, to zły pomysł. – W Polsce problem ten jest przedmiotem debaty nie tylko ekspertów, lekarzy, ale także polityków. A to nie powinien być polityczny problem. Jako ojciec rozumiem, co czują pary, które nie mogą mieć dzieci – dodaje Michał Stasiński.

Jak twierdzi,  in vitro powinno być dostępne i finansowane, bo jest to ostatni etap dla par starających się o dziecko. Tym bardziej że efekty rządowego refundowania leczenia niepłodności są wymierne. Dzięki temu w Polsce urodziło się około 3500 dzieci.

Ekspertem, który wspiera projekt Nowoczesnej, jest prof. Wiesław Szymański, współautor programu leczenia niepłodności w Polsce, były konsultant wojewódzki ds. ginekologii i położnictwa.

– Szacuje się, że w Polsce problemy z rozrodem ma 1,2-1,3 miliona niepłodnych par, a na całym świecie około 80 do 100 milionów. Według WHO niepłodność jest chorobą, a z uwagi na jej zasięg, o czym świadczą tej liczby – chorobą społeczną. Jej specyfika polega na tym, że jest to choroba dwojga ludzi i tylko urodzenie dziecka ją leczy – tłumaczy prof. Wiesław Szymański.

W Polsce ciągle pokutują mity, że niepłodność nie jest chorobą, że państwa nie stać na finansowanie leczenia. W krajach wysoko rozwiniętych, w Niemczech czy USA, koszty leczenia niepłodności stanowią 0,1-0,3 procent wszystkich kosztów przeznaczanych na ochronę zdrowia. – Jeżeli mówi się, że państwo prowadzi politykę prorodzinną, to powinno pomagać tym rodzinom, które nie mogą mieć dzieci.  W Polsce rodziny, w których urodziło się, dzięki zastosowaniu tej metody dziecko, często są stygmatyzowane – mówi prof. Wiesław Szymański.

Rządowa refundacja jednej procedury wynosi około 7500 złotych. Jak wylicza prof. Szymański, całkowity koszt leczenia to od 8000 do 10 000 złotych, bo doliczyć trzeba doliczyć jeszcze leki.

Liczbę par z Bydgoszczy i regionu, wymagających wsparcia w leczeniu niepłodności, obecnie można tylko szacować. – Badania, które były prowadzone jeszcze w latach osiemdziesiątych minionego wieku, wskazywały, że jest to około 14 procent. Obecnie można przyjąć, że będzie to około 10-15 procent – mówi prof. Szymański.

W przypadku Bydgoszczy szacuje się, że na początek miasto musiałoby ze swojego budżetu przeznaczyć na sfinansowanie in vitro około 750 tysięcy złotych.

Program finansowania przez samorządy leczenia niepłodności miałby objąć całą Polskę. Nowoczesna chce nim zainteresować także marszałka województwa kujawsko-pomorskiego.

Reklama