Iluzja tożsamości

Wiktoria Raczyńska
,

Teatr Polski w Bydgoszczy nie zwalnia tempa. Dziś kolejna premiera „Krew na kocim gardle, czyli Marilyn Monroe kontra wampiry” w reżyserii Anji Susy, na podstawie dramatu Rainera Wernera Fassbindera.

Fassbinder był niemieckim reżyserem filmowym, który w ponad 40 filmach, który zrealizował w krótkim życiu – zmarł w wieku 37 lat – opowiadał o przemocy i faszyzmie rodzących się w małych społecznościach. „Krew na kocim gardle …” zaprasza widzów do udziału w hiperrealistycznej grze.

Anja Susa, reżyserka spektaklu, jest jedną z najlepszych reżyserek w krajach byłej Jugosławii, wielokrotnie nagradzana za swoje spektakle w całej Europie. „Krew na kocim gardle …” nie był do tej pory wystawiany w Polsce.

Główną postacią dramatu jest tajemnicza kobieta przybyła z obcej planety, która została tu wysłana, aby napisać reportaż o demokracji u ludzi. Ma z tym jednak pewne kłopoty, ponieważ mimo że uczyła się słów, to nadal nie rozumie ludzkiego języka.

– Dwa lata temu zaproponowano mi wystawienie tego dramatu w Słowenii. Wtedy kontekst sytuacyjny w tamtym teatrze nie pasował mi do tego przedstawienia – mówi Anja Susa, reżyserka. – Ale bardzo polubiłam ten tekst i od tamtego czasu szukałam sceny, na której mogłabym go wystawić. Wiedząc, jak działa ten teatr, jaka jest jego polityka repertuarowa, wyjątkowa moim zdaniem w kontekście europejskim, bardzo odważna, społecznie wrażliwa, uznałam że on będzie dobrym domem dla tej sztuki.

– To, co w twórczości Fassbindera jest najciekawsze – dodaje Agnieszka Jakimiak, dramaturg spektaklu – to to, że on dokładnie analizuje, w jaki sposób, bardzo prostym, potocznym językiem, w bardzo zwyczajnych, społecznych relacjach, wręcz codziennych, pojawiają się zalążki przemocy. Myślę, że niekoniecznie zawsze potrzeba wpisywać to w bardzo dużą polityczną ramę, ponieważ ten kontekst u niego się bardzo często sam tłumaczy. I myślę, że to jest też bardzo obecne w naszym spektaklu, w którym mamy do czynienia z sekwencjami scenek małych sytuacji, w których dochodzi do rozdystrybułowania ról ofiary i oprawcy.

DSC_1421Ciekawe jest też podejście Mai Mirkovic, kostiumolożki (po prawej, po lewej reżyserka).

– Przygotowania do spektaklu zaczęliśmy niejako od zakwestionowania roli teatru jako sposobu komentowania rzeczywistości i ludzkiego życia i od refleksji na temat tego, kto dał teatrowi prawo do tego i jak dawanie sobie tego prawa działa. Jednocześnie mamy tutaj postaci sztuki, które jak sam tekst Fassbindera, wskazują, próbują zająć scenę, raczej niż przedstawić się w jak najlepszym świetle, czy najwięcej poświęcają na autoprezentację. Także teraz, gdy przyglądam się sztuce w formie, którą udało nam się osiągnąć jest ona ciekawą metaforą naszych czasów. Mamy tu właśnie autoprezentacje pojedynczych osób, skupionych na własnym „ja”, przez co powstaje wielogłos, ale nie ma współpracy, nie ma możliwości połączenia wysiłków, żeby zrobić coś dla wspólnego dobra, wprowadzić realną zmianę. Stąd moje podejście do wyglądu aktorów na scenie, jeżeli chodzi o kostiumy, było takie, żeby sprawić, aby oni wyglądali najbardziej zwyczajnie, ludzko jak się da. Natomiast ich historie będą wręcz kosmiczne. Podobnie jest z rekwizytami, na początku spełniają one rolę identyfikującą, wiążącą z rolą danej postaci, ale potem wszystko staje się losowe i przypadkowe. Rekwizyty stają się obiektem wymiany, podobnie jak słowa i idee. Ta gra zmiany rekwizytów, słów i idei pokazuje nam iluzję gry w tożsamość – puentuje Maja Mirkovic.

DSC_1423Występują: Beata Bandurska, Maciej Pesta, Martyna Peszko, Anita Sokołowska, Małgorzata Trofimiuk, Jakub Ulewicz, Konrad Wosik, Małgorzata Witkowska oraz Jagoda Długosz, Grażyna Grzelak, Maria Jazel, Halina Kanarkowska, Sławomir Malczyk, Teresa Perlik, Monika Skorobohata.

Premiera już dzisiaj, w sobotę o godzinie 19.00, kolejne spektakle 20, 22 marca i 8,9,10 kwietnia wszystkie o godzinie 19.00.

Reklama