Golgota w teatrze

Tomasz Welcz
,

Projekcja spektaklu „Golgota Picnic” w bydgoskim Teatrze Polskim jednak się odbyła, mimo że usiłowali ją zakłócić narodowcy i kibole. Na sali rozlali cuchnący kwas masłowy i przez kilkanaście minut trzeba było wietrzyć pomieszczenie. Przed budynkiem teatru przeciwko temu pokazowi protestowało kilkaset osób ze środowisk katolickich i organizacji prawicowo-narodowych.

Spektakl „Golgota Picnic” w reżyserii Rodriga Garcii miał mieć swoją prezentację podczas Festiwalu Malta. Został jednak odwołany ze względu na protesty środowisk katolickich, w opinii których zawiera on bluźniercze teksty i obraża uczucia religijne. Grożono zorganizowaniem 50-tysięcznej demonstracji. Zapowiedzi zatem, że projekcja spektaklu odbędzie się w Bydgoszczy wywołały falę oburzenia. Wejściówki rozeszły się jednak błyskawicznie.

Już po godzinie 18 przed budynkiem Teatru Polskiego zaczęły gromadzić się tłumy ludzi z transparentami. „Nie islamska, nie laicka, tylko Polska katolicka” i „Hitler ze Stalinem też z Bogiem walczyli, wszyscy wiemy, jak skończyli” – głosiły na nich hasła. Modlono się, śpiewano pieśni religijne. – Nie pozwolimy drwić z naszego Boga – krzyczano.

– Ten spektakl podważa naszą tradycję chrześcijańską i naszą wiarę. My wierzymy w śmierć męczeńską Chrystusa i tragedię, a tu jest to pokazane jako coś normalnego. Kultura i sztuka to jest prawda, dobro i piękno. A w tym spektaklu żaden z tych warunków nie jest spełniony. Nawet jeżeli nie widzieliśmy spektaklu, a spotkał się on z negatywną oceną, to trzeba się z nią zgodzić. Vox populi, vox dei. Proszę zobaczyć, ile tu jest ludzi, którzy protestują przeciwko temu spektaklowi. A nawet sam tytuł „Golgota Picnic” – Golgota nigdy nie była piknikiem. Zawsze śmierć ludzka budzi poważne odczucia, a tu pokazuje się, że jest to niepoważne, czyli jest nieprawdziwe – mówi bydgoski radny Stefan Pastuszewski.

A Pan sam miał możliwość obejrzeć już gdzieś tą projekcję?

– Widziałem fragmenty na youtube.

Acha, czyli Pan nie widział.

Projekcja „Golgoty Picnic” rozpoczęła się ze sporym opóźnieniem. Wprowadzenie do spektaklu, które zamierzał wygłosić dyrektor Teatru Polskiego Paweł Łysak zagłuszane było przez grupę kilku kiboli i narodowców. Pertraktacje i próby przekonywania, że będą mogli wypowiedzieć swoje zdanie po obejrzeniu przedstawienia, na nic się zdały. W końcu rozlali cuchnącą ciecz – kwas masłowy – i zostali wyprowadzeni z sali przez ochronę.

Wywołujący tyle kontrowersji spektakl to przede wszystkim krytyka konsumpcjonizmu, od którego, w ocenie reżysera, nie jest wolny także Kościół. „Golgota Picnic” nie jest jednak widowiskiem jakoś szczególnie porywającym, momentami nawet nużącym. Przesłanie rozmywa się w przydługich monologach i scenkach. Jak zauważył jeden z widzów, gdyby nie ciągnąca się za sztuką opinia, że jest ona bluźniercza i obraża uczucia religijne, to pewnie spektakl ten przeszedłby w Polsce niezauważony.

Reklama