Fascynujące opowieści kapitana Manikowskiego

Wiktoria Raczyńska
,

„Spacerownik Bydgoski” to cykl spotkań organizowanych przez Miejskie Centrum Kultury, dzięki którym możemy zobaczyć jak pracują artyści „od kuchni”. Możemy zagościć na chwilę w pracowniach bydgoskich malarzy, fotografików, muzyków, pisarzy.

Kolejne już spotkanie z tego cyklu, które odbyło się w sobotnie popołudnie należało do jednego z bardziej wzruszających, przynajmniej dla części spacerowiczów. Dominika Kiss-Orska nie kryła radości i zaskoczenia zarazem, gdy we foyer MCK zgromadziło się około 35 osób gotowych do dalszej drogi.

Ruszyliśmy spacerkiem nad Brdą, mijając odsłanianą właśnie śluzę trapezową, i kolejne malownicze miejsca Wyspy Młyńskiej, aż do ulicy Mostowej. Już z daleka widać było zacumowaną Lemarę, barkę, którą pod swoje skrzydła wzięło właśnie MCK. Myśleliśmy, że jej stan wewnątrz pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem rozsiedliśmy się w dużej sali, powiedzmy wykładowej, z ekranem, na którym wyświetlano stare zdjęcia rodzinne kapitana Franciszka Manikowskiego, gospodarza sobotniego spotkania. Po wykładzie przeszliśmy do dwóch kolejnych. Pokazano nam, gdzie będzie kuchnia, gdzie kiedyś była kajuta kapitana. Część mebli już jest, panele również, ściany świeżo pomalowane. Wygląda obiecująco.

W tak licznej grupie słuchaczy znalazła się babcia z wnuczkiem, która całe życie z okna patrzyła na cumujące w Bydgoszczy barki, przeprawianych łodziami na żużel bydgoszczan; rodzina barkarzy, która wyremontowała niewielką, w stosunku do Lemary, łódź i uczy się „czytać wodę”. Spotkanie stało się bardziej wymianą wspomnień, niż wykładem kapitana. Jedna z pań przyniosła na tablet zrzucone stare rodzinne zdjęcia. Okazało się, że kapitan Manikowski pokazuje fotografie, na których jest z jej dziadkiem. A jego niesamowitych opowieści o pracy na barce słuchało się z zapartym tchem i ogromnym wzruszeniem patrzyło na rumiane od emocji policzki zgromadzonych.

Z przykrością więc na koniec przyjęto zdanie Franciszka Manikowskiego, którego ktoś zapytał o szansę na powrót do dawnej „potęgi wodniackiej”, że niestety Rok Kanału Bydgoskiego będzie Rokiem Kanału Bydgoskiego zamkniętego. Planowany remont śluzy miejskiej i jej zakończenie w 2015 roku spowoduje, że na Ster na Bydgoszcz, czy inne wodne imprezy okolicznościowe nikt z zagranicy nie przypłynie.

Tę smutną prawdą zakończyliśmy spotkanie.

Reklama