Dwie oryginalne premiery w Operze Nova

Wiktoria Raczyńska
,

W tym sezonie artystycznym Opery Nova czeka nas już wkrótce premiera baletu „Coppelia”, jednego z ulubionych twórców dyrektora Macieja Figasa – Léo Delibes’a, a na otwarcie 27. Bydgoskiego Festiwalu Operowego, w kwietniu, musical „Bulwar Zachodzącego Słońca” Andrew Lloyd Webbera, na którego wystawienie namówiło dyrektora grono zaufanych przyjaciół.

Na pierwszą premierę 63. sezonu artystycznego Opera Nova w Bydgoszczy zaprasza już 9 i 10 listopada. Nasza opera ma już w swoim repertuarze inne dzieło Léo Delibes’a.

– Delibes komponuje bardzo zgrabną i ciekawą muzę – uważa Maciej Figas, dyrektor Opery Nova. – Mieliśmy już okazję się o tym przekonać wystawiając kiedyś chociażby operę „Lakmé”, która niedługo ponownie pojawi się na naszych deskach przy okazji wznowienia.

Realizacją „Coppelii” zajmie się team jeszcze w Bydgoszczy nieznany, poza kierownikiem muzycznym w postaci Macieja Figasa. Choreografię przygotuje Jacek Tyski, scenografię Olga Skumiał, a kostiumy Marta Fiedler, była tancerka Teatru Wielkiego w Warszawie. Po raz pierwszy w historii bydgoskiej opery pojawi się stylista fryzur – Marek Bryczyński. Plakat baletowej premiery, który już wkrótce zawiśnie na gmachu budynku, zaprojektowała Sylwia Szyrszeń.

– „Coppelia” to historia lalki, która przez niektórych traktowana jest jak żywy człowiek, lub też niektórzy się na to nabierają. Motyw ten jest nam doskonale znany chociażby z opery Jacquesa Offenbacha „Opowieści Hoffmanna” – przypomina dyrektor Figas. – Jacek Tyski nawet nie ukrywał swojej satysfakcji z tego, że zaproszenie z naszej strony wreszcie padło. Martę Fiedler pamiętam jeszcze z Teatru Wielkiego w Poznaniu, kiedy ówczesny dyrektor Pietras chwalił się nią jako swoją najlepszą tancerką. Potem Martę porwał Teatr Wielki w Warszawie, a teraz okazuje się, że Marta nie tylko tańczy, ale spełnia się na zupełnie innym polu, projektując kostiumy. Sama mówi, że to rodzinne tradycje, bo jej mama też się tym zajmowała. W produkcji pojawi się również ktoś taki, jak stylista fryzur, czyli Marek Bryczyński, a stylisty fryzur to my jeszcze w naszym teatrze nie przerabialiśmy.

Kierownictwo muzyczne z nieskrywaną radością Maciej Figas pozostawił sobie.

– „Coppelię” od strony muzycznej przygotowuję sam, bo strasznie lubię Delibesa. Jedną z ciekawostek z nim związanych jest to, że jego żona była Polką. W związku z czym w muzyce Delibesa słychać mnóstwo polskich akcentów. Nawet pozwolę sobie na taką opinię, że niektóre mazury, czy mazurki w jego operach i baletach nie wiem czy nie są pisane zgrabniej, niż przez naszych najlepszych kompozytorów – uważa Maciej Figas.

W kwietniu czeka nas kolejny, 27. Bydgoski Festiwal Operowy (25 kwietnia-10 maja 2020), na którego inaugurację Opera Nova w Bydgoszczy tym razem przygotowuje musical Andrew Lloyd Webbera „Bulwar Zachodzącego Słońca”. Musical miał swoją prapremierę w 1993 roku w Londynie. Sukces tej realizacji mają zagwarantować przede wszystkim nazwiska: Jacek Mikołajczyk (obecny dyrektor Teatru Syrena w Warszawie), Mariusz Napierała (właśnie wybrany na nowego dyrektora Teatru Kameralnego budowanego na ul. Grodzkiej) oraz Krzysztof Herdzin, dla którego praca dla opery niesie ogromny ładunek emocjonalny i duże wyzwanie ze względu na biografie jego rodziców.

– Andrew Lloyd Webber zawsze uważał, że to jedno z jego najwybitniejszych dzieł. Jest z niego szczególnie dumny. I to właśnie „Bulwar…” zobaczymy na inaugurację kolejnej edycji Bydgoskiego Festiwalu Operowego – podkreśla Maciej Figas. – W Polsce wystawił go Chorzów, ale ten musical się tam nie przyjął. Natomiast mnie namówił do tego krąg osób, do których mam pewne zaufanie. Wiem, że oni sobie z tym poradzą. Ostatnie premiery w Teatrze Syrena w Warszawie, gdzie stanowisko dyrektora objął Jacek Mikołajczyk świadczą o tym, że ten teatr całkiem ciekawie i prężnie się rozwija. W niektórych kręgach mówi się nawet, że staje się poważnym zagrożeniem dla warszawskiej Romy. Z kolei Krzysztof Herdzin podchodzi do tego zadania w sposób szczególny, nie tylko dlatego, że pochodzi z Bydgoszczy, ale przede wszystkim dlatego, że jego rodzice pracowali w bydgoskiej operze. Henryk Herdzin był znakomitym tenorem, którego starsi melonami na pewno doskonale pamiętają, a jego żona Maja przez długie lata śpiewała w chórze.

Takie nazwiska i dorobek artystyczny realizatorów „Bulwaru…” stanowią doskonałą prognozę sukcesu, za który trzymamy kciuki.

Reklama