Do zobaczenia w przerębli

Barbara Kozber
,

Barbara Kozber rozmawia z Małgorzatą Zielińską, przewodniczącą Bydgoskiego Klubu Morsów.

Skąd u Pani miłość do zimnej wody… brrr?

Miłość jak to miłość, narodziła się z czasem. Na początku zawsze jest ciekawość, czasem chęć przełamania pewnej bariery, bądź udowodnienie sobie, że skoro tyle osób może to zrobić, to ja na pewno też. Dla mnie to był niemal wewnętrzny przymus. Gdy tylko dowiedziałam się, że w Bydgoszczy zaczynają spotykać się morsy, to wiedziałam że muszę spróbować. Teraz zaczynam swój szósty sezon i wiem, że nie mogłabym żyć bez tego dreszczyku, dreszczyku emocji oczywiście.

Kiedy i kto podjął inicjatywę stworzenia klubu, przy jakiej instytucji działacie?

Klub powstał jak wiele idei, od spotkania dwóch osób z pomysłem. Koledzy chcący zacząć zimowe kąpiele nawiązali ze sobą kontakt w 2008 roku na stronie internetowej skupionej wokół morsów z całej Polski. Wykąpali się kilka razy, a od następnej jesieni zaczęły dołączać następne osoby. Tak grupa morsów rozrastała się i końcu podjęliśmy decyzję, że czas klub nieco sformalizować, by stworzyć nowe możliwości dla jego rozwoju. Obecnie działamy jako sekcja przy Stowarzyszeniu na rzecz turystyki, aktywnej rekreacji i wypoczynku „Szkoła Przygody” w Bydgoszczy.

Czy kąpiel w zimnej wodzie to naprawdę przyjemność? Proszę przekonać mnie, osobę nader „ciepłolubną”, która w życiu nie wejdzie do zimnego Bałtyku, a najlepsza temperatura w basenie to 28 stopni!

SONY DSCMoże to zabrzmi absurdalnie, ale ciepłolubność nie ma tu nic do rzeczy. Przyjemność pojawia się wtedy gdy wydzielają się endorfiny. Wejście do lodowatej wody jest dla organizmu swego rodzaju szokiem, dlatego nasze ciało zaczyna się bronić wydzielając adrenalinę i całą masę „pozytywnej chemii”. Efekt jest taki, że obserwujący nas z brzegu ludzie, owinięci szalami, przestępujący z zimna z nogi na nogę, zastanawiają się, czy my oby na pewno nie zwariowaliśmy. No owszem, coś jest nie tak, oni z zaciśniętymi zębami stoją w kurtkach, a my w kostiumach kąpielowych z szerokimi uśmiechami, radośnie skaczemy w przerębli, w wodzie mającej kilka stopni. Można pomyśleć, że zażyliśmy jakąś tajemniczą substancję, ale właśnie o to chodzi, że nie musimy! Natura tak to wymyśliła, że każdy z nas może doznać swoistego haju, bez wspomagania się środkami odurzającymi. Znam wiele osób, które mówiły, że to nie dla nich, bo wolą ciepło, a potem mieli okazję nas obserwować i po pewnym czasie dołączyli do grupy. Niektóre morsy mówią otwarcie, wolą kąpać się zimą niż latem, gdyż latem jest… zimno. Proszę pamiętać, że zimą wchodzimy niejednokrotnie do wody, która jest cieplejsza od powietrza, a nawet jeśli nie, to różnica temperatur nie jest tak drastyczna jak latem.

Jakie korzyści dla zdrowia płyną z zimnej kąpieli?

Możemy mówić o bardzo szerokim spektrum korzyści zdrowotnych płynących z morsowania. Zimne kąpiele mają wpływ zarówno na zdrowie fizyczne, jak i psychiczne. Morsowanie na pewno podnosi odporność, rzadziej chorujemy, zwiększa się termogeneza, czyli nasze organizmy lepiej radzą sobie z utrzymaniem stałej temperatury, poprawia się też krążenie. Istnieje też szereg indywidualnych korzyści, które każdy mors dostrzega przy regularnych kąpielach. Wciąż mało jest badań na ten temat, choć bardzo ciekawie prezentują się te z AWF w Krakowie, których przedmiotem była krew, a konkretnie odkształcalność krwinek czerwonych w organizmach morsów. Jeżeli zaś mowa o wpływie na zdrowie psychiczne, to tak jak wspominałam, morsowanie znakomicie wpływa na nasz nastrój, a także daje poczucie przynależności do grupy pozytywnie zakręconych osób, dlatego często polecane jest jako świetny środek przy wspomaganiu leczenia depresji.

Nie przeziębiacie się?

SONY DSCWłaściwie nie. Jak mówiłam, nasza odporność jest wyższa od przeciętnej. Oczywiście, to nie oznacza, że jesteśmy niezniszczalni. Dopada nas czasem choroba, ale z własnego doświadczenia wiem, że morsom łatwiej się ją zwalcza. Grypa w naszym przypadku daje raczej słabsze objawy i ustępuje szybciej.

Kto może być członkiem waszego klubu?

Morsem może zostać praktycznie każdy. Czynnikiem wykluczającym są jedynie pewne schorzenia, np. niewydolność krążeniowo-oddechowa, zaawansowana choroba wieńcowa, padaczka. Nie zaszkodzi jednak konsultacja z lekarzem w każdym przypadku, gdy przewlekle na coś chorujemy lub po prostu mamy wątpliwości. Osoby niepełnoletnie zapraszamy z rodzicami.

Najmłodszy i najstarszy klubowicz…

Nie lubię prowadzić statystyk, ale nasza najmłodsza klubowiczka zaczęła się kąpać, gdy miała chyba 6 lat. Najstarszy? Nie jestem pewna, ale było kilka osób po 70. roku życia.

Waszymi członkami są…

Członkowie naszego klubu to naprawdę ciekawa grupa. Należą do niej tak różne osoby, że niektórym może wydawać się dziwne, iż tak świetnie się dogadujemy. W naszych szeregach znajdziemy osoby bardzo młode, w średnim wieku, starsze, kobiety i mężczyzn (tu warto wspomnieć, że w bydgoskim klubie jest bardzo dużo kobiet w porównaniu z innymi klubami z Polski), studentów, kasjerkę, lekarza, fryzjera, żołnierza, policjanta, bezrobotnych i pracoholików, osoby bardzo aktywnie uprawiające sport, jak i te, które ograniczają się do morsowania. Niektórzy morsują rodzinnie, niektórzy indywidualnie. Najczęściej jest tak, że zaczyna jednak osoba z rodziny, a potem dołączają inni członkowie familii. Dla wielu rodzin nasze niedzielne spotkania w Pieckach są już tradycją, zupełnie jak obiad u teściowej. To fantastyczne!

Kiedy i gdzie się spotykacie?

DSC00100Od rozpoczęcia sezonu w październiku, do zakończenia go w kwietniu spotykamy się w każde  niedzielne południe w podbydgoskich Pieckach nad Jeziorem Jezuickim. W szczycie sezonu organizujemy też kąpiele na Wyspie Młyńskiej w środy o 19.00 i w soboty o 15.00. Zdarzają się też kąpiele świąteczne, np. w Święto Niepodległości, Boże Narodzenie, Nowy Rok, Wielkanoc, dokładne terminy i godziny tych spotkań ustalamy na bieżąco.

Wywiad, którego obszerne fragmenty publikujemy, ukazał się w magazynie „Moje Zdrowie”, z którym Barbara Kozber współpracuje. Zdjęcia: Bydgoski Klub Morsów.

Reklama