Depresja – cichy zabójca

Magdalena Jabłońska
,

– W wielu przypadkach ludzie chorujący na depresję są postrzegani jako symulanci, osoby nadwrażliwe czy migające się od pracy, co oczywiście jest krzywdzące – mówi Magdalena Markowska, psycholog, certyfikowany trener biznesu, mediator, wykładowca akademicki na Uniwersytecie Kazimierza Wielkiego i w Wyższej Szkole Gospodarki w Bydgoszczy.

Wraz z początkiem października startuje kampania społeczna „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”. Organizatorzy (Stowarzyszenie Aktywnie Przeciwko Depresji i Fundacja ITAKA – Centrum Poszukiwań Ludzi Zaginionych) chcą zwrócić w niej uwagę na fakt, że depresja wciąż w społeczeństwie nie jest traktowana jak choroba. Dlaczego tak jest?

Słowo depresja weszło do języka potocznego i często jest nadużywane. Słowem tym określamy lekkie obniżenie nastroju, a dużą popularnością w mediach cieszy się zjawisko depresji sezonowej, spowodowanej na przykład przesileniem, niedoborem słońca. Łatwo można nie zauważyć, że chandra niepokojąco się przedłuża, a my przekroczyliśmy granicę zachwianego nastroju i jesteśmy już po drugiej stronie, po stronie choroby.

Według Światowej Organizacji Zdrowia depresja zajmuje obecnie czwarte miejsce na liście najważniejszych problemów zdrowotnych świata. Jakie czynniki we współczesnym świecie mogą sprzyjać depresji?

Depresja jest chorobą złożoną. Mimo że istnieje wiele teorii popartych rzetelnymi badaniami, to nadal nie jesteśmy w stanie wskazać tej, która w sposób wyczerpujący określa istotę depresji. Jej przyczyny można jednak podzielić na psychologiczne, somatyczne i endogenne. Do pierwszej grupy zaliczamy przede wszystkich sytuacje stresowe, śmierć bliskiej osoby, negatywne doświadczenia z wcześniejszych lat, ale też uległy wzorzec zachowania czy negatywny sposób myślenia, obwinianie się za nieszczęśliwe sytuacje. Do czynników somatycznych możemy natomiast zaliczyć różnego rodzaju schorzenia, uzależnienia, zatrucia, leki. Jeśli chodzi o endogenne przyczyny, to należą do nich zaburzenia psychiczne, np. schizofrenia. Obecnie do czynników sprzyjających rozwojowi depresji dołącza się również czynniki społeczne i kulturowe. Jednak rozpoznanie depresji wcale nie jest takie proste. Wśród moich pacjentów są jednak i tacy, którzy są w depresji, ale nie charakteryzują się typowymi objawami. W momencie, gdy pada diagnoza, jest ona najtrudniejsza dla rodziny, która obwinia się za to, że niczego nie zauważyła.

Skąd bierze się w społeczeństwie stygmatyzacja ludzi chorujących na depresję?

Myślę, że ze strachu. Większość ludzi boi się osób chorych psychicznie. Osoby z tymi zaburzeniami odbierane są jako niebezpieczne i dziwne. Do tego należałoby dodać brak odpowiedniej edukacji i po prostu brak tolerancji. W wielu przypadkach ludzie chorujący na depresję są postrzegani jako symulanci, osoby nadwrażliwe czy migające się od pracy, co oczywiście jest krzywdzące.

Wielu chorych nie podejmuje leczenia, pomimo objawów depresji. Często zdarzają się próby samobójcze. Jak można pomóc osobie, co do której podejrzewamy, że jest chora?

Przede wszystkim nie można lekceważyć ani bagatelizować objawów choroby i jak najszybciej poradzić się specjalisty. A niestety, oprócz stygmatyzacji ludzi chorych psychicznie, zauważam również tendencję do stygmatyzacji wizyty u  psychiatry czy psychologa. Trzeba pokonać wstyd.

Od czego zależy, czy walkę z depresją uda się wygrać? Dlaczego w przypadku niektórych osób mówimy: „wyszedł z depresji”, „zmagał się z depresją”, a niektórzy chorują latami?

Jeśli mamy mówić o metodach walki z depresją i tego, czy ktoś tę walkę wygra czy nie, kluczowe jest zrozumienie klasyfikacji zaburzeń nastroju. Są bowiem różne typy depresji. DSM-IV (Diagnostic and Statistical Manual of Mental Disorders, czyli klasyfikacja zaburzeń psychicznych Amerykańskiego Towarzystwa Psychiatrycznego – red.) dzieli zaburzenia nastroju na zaburzenia depresyjne, manię i zaburzenia dwubiegunowe. W depresji dużej, tzw. jednobiegunowej, człowiek odczuwa jedynie symptomy depresyjne, te o których wspomniałam wcześniej. W zaburzeniach dwubiegunowych osoba przeżywa zarówno stany depresji, jak i manii. W myśl DSM-IV epizod depresji trwa przynajmniej dwa tygodnie, ale trwa nie dłużej niż dwa lata i charakteryzuje się wyraźnym początkiem, który wyróżnia ją od niezaburzonego funkcjonowania. Z kolei np. depresja dystymiczna to depresja chroniczna, w której pacjent pogrążony jest przez przynajmniej dwa lata. A więc wyjście z depresji wiąże się przede wszystkim z tym, z jaką depresją mamy do czynienia. W 80 do 90 procent przypadków depresji można znacznie złagodzić objawy stosując terapię biologiczną i psychologiczną. Jednak ryzyko nawrotu pozostaje wysokie. Depresja jest chorobą, która musi być leczona specjalistycznie. Wskazane jest, aby leczenie depresji było kompleksowe, tzn. łączyło zarówno metody farmakologiczne (właściwie dobrane leki przeciwdepresyjne) oraz psychoterapię i psychoedukację.

Co jest ważne dla skutecznej walki z depresją?

Pierwszym i najważniejszym krokiem jest uświadomienie sobie, że dolegliwości, które się u nas pojawiły, to nie przejściowe załamanie czy chandra, ale poważna choroba. Wsparcie społeczne i ciężka praca nad sobą.

Czy chorobie można zapobiec? Jak to zrobić?

Przede wszystkim bądźmy otwarci. Rozmawiajmy o swoich emocjach, problemach, szukajmy rozwiązań i prowadźmy zdrowy tryb życia.

Współautorką kampanii „Twarze depresji. Nie oceniam. Akceptuję”, która rozpoczyna się 1 października jest Anna Morawska, autorka książki pt. „Twarze depresji”. W kampanię włączyło się wiele znanych osób, które same doświadczyły problemu depresji (m.in. dziennikarka Joanna Racewicz, aktor Piotr Zelt, pisarz Tomasz Jastrun, historyk filozofii Kamil Sipowicz, dziennikarz Andrzej Bober).

Reklama