Coppelia, a raczej Coppelie zawładną operową sceną

Wiktoria Raczyńska
,

– To będzie jeden z moich bardziej klasycznych baletów, no powiedzmy neoklasycznych, aby nikogo nie urazić – zapowiada Jacek Tyski przed premierą (i debiutem realizatorskim w Bydgoszczy) „Coppelii” Leo Delibes’a.

Dyrektor Opery Nova, Maciej Figas ma, zdaje się, słabość do tego francuskiego kompozytora. Co prawda, „Lakme” nie ma już na afiszu od kilku sezonów, ale jak sam zapowiada, spektakl wróci na bydgoskie deski. Tymczasem „kroi się” już następny tytuł… Ni to baśń dla dzieci, ni to balet komiczny dla dorosłych. Założenie realizatorów jest takie, aby mimo ogromu pracy włożonej w tę realizację, widzowie mieli wrażenie lekkości, która pozwoli im myśleć, że również oni mogą wejść na tę scenę i tak zatańczyć. Oczywiście, tytułem żartu, opowiada Jacek Tyski.

– Delibes to kompozytor trochę w Polsce niesłusznie zapomniany. Uważam, że pisał bardzo zgrabną muzykę i mam nadzieję, że ten sobotni wieczór to państwu udowodni – przekonuje Maciej Figas, kierownik muzyczny.

– Na samym początku przygotowałem kilka wersji „Coppelii” – opowiada o swoim warsztacie pracy Jacek Tyski – do momentu aż wszystko wyklarowało się muzycznie. Mam nadzieję, że naszą wersją zdołamy dotrzeć nie tylko do młodego widza, ale i do tego starszego. „Coppelia” to wdzięczny temat, będzie mnóstwo kolorów, akcji, tańca. Mam nadzieję, że wszystkim ten balet przypadnie do gustu.

To kolejna, po „Dziadku do orzechów” Piotra Czajkowskiego, propozycja baletowa skierowana do młodych. Tym razem jednak może ona na stałe zagościć w repertuarze opery, a nie tylko, jak to jest w pierwszym przypadku, w okresie przedświątecznym.

Jacek Tyski od dłuższego czasu współpracuje z tymi samymi nazwiskami, do Bydgoszczy również ich ze sobą przywiózł.

– Pracujemy z Jackiem już dość długo, będzie sześć lat i to kolejne wspólnie zrealizowane w bardzo podobnym stylu przedstawienie. Jest ono wizualnie proste, nawiązuje do tematu, ale pozostawia też duże pole do interpretacji. Chcieliśmy z Jackiem, aby to przedstawienie skierowane było zarówno do młodego pokolenia, jak i jego rodziny, aby każdy mógł przeżyć je na swój sposób. Scenografia jest prosta, inspirowana rzeczywistością bajkową, dziecięcą wyobraźnią. Będzie też dużo niespodzianek – przyznaje scenografka Olga Skumiał. – Te proste elementy będą się zmieniać, są wspomagane oświetleniem, projekcjami, jest dynamicznie. Planujemy nikogo nie zanudzić. Myślę, że będzie bardzo emocjonalnie i kolorowo, przedstawienie popłynie razem z muzyką, w swoim bardzo specyficznym rytmie.

Stroje zaprojektowała Marta Fiedler, była tancerka Teatru Wielkiego w Warszawie, a uszyła firma SoFancy-Paweł Koncewoj. I kto lepiej, jak sam tancerz będzie wiedział, w czym ruch sceniczny będzie nadal piękny i wygodny zarazem.

– Zależało mi na tym, aby do spektaklu wprowadzić realność, bo scenografia dokładnie nam mówi o przestrzeni, w której tancerze tańczą. Stwierdziliśmy, że tę realność podkreślimy kostiumami właśnie. Stroje inspirowane są Francją, ale nie tylko. Będzie kilka zaskoczeń. Coppelia nie jest dla mnie jedną lalką – podkreśla choreograf. – Pojawi się kilka lalek. Podobnie Coppelius, nie jest tylko i wyłącznie wariatem, jest też twórcą, czarodziejem, człowiekiem, który przeżywa swoje życie, aby tworzyć, zbierać, aby w późniejszym etapie na te piękne rzeczy patrzeć.

Od dłuższego czasu miłośnicy muzyki poważnej śledzący zapowiedzi pierwszej w tym sezonie premiery Opery Nova zastanawiają się, kim jest stylista fryzur. Znaki zapytania rozwiewa sam Marek Bryczyński.

– Bardzo się cieszę, że Opera Nova po raz pierwszy zdecydowała się na zewnętrznego szefa charakteryzacji, bo faktycznie z Jackiem pracujemy już od kilku premier razem. W ten sposób uczymy się myśleć wspólnym kodem estetycznym. Mam wrażenie, że każda z naszych premier jest coraz bardziej „dotarta”. Zwykle moja praca jedynie domyka sylwetkę, ale tutaj mamy rzeczywiście taką sytuację, że kostiumy są bardzo realne, w stylu francuskim, a scenografia z kolei bajkowa. Tym razem postawiłem sobie więc za zadanie zespojenie tych dwóch światów. Szukam takich rozwiązań, które będą nawiązywały do tego bajkowego świata i mam nadzieję, że to będzie dla odbiorców czytelne.

Maciej Figas, gdy prosił o przesłanie materiału nutowego nawet w najczarniejszych koszmarach nie spodziewał się zobaczyć tego, co nadesłano – pożółkłe strony, praktycznie nieczytelne… Poprosił o nowy materiał i tu kolejna zagwozdka…

– Po raz kolejny przekonuję się, że stwórca lubi sobie płatać figle w naszej działalności. Jak nam się wydaje, że coś będzie trudne, to takie nie jest, a tutaj odwrotnie. Gdy już ściągnęliśmy nowy materiał naszym oczom ukazał się zapis, który wymagał od nas nieustannego, które trwa do dzisiaj, poprawiania błędów. Mieliśmy próby, na których mniej graliśmy, a więcej pisaliśmy w nutach, ale miejmy nadzieję, że nasza ciężka praca przyniesie efekty w postaci cudownej muzyki.

W ostatnich tygodniach pracy z baletem, Jackowi Tyskiemu pomagał inny tancerz – już asystent, urodzony w Bydgoszczy, Marcin Krajewski.

– Skończyłem szkołę baletową w Poznaniu, potem moja kariera szybko nabrała tempa. Wygrałem konkurs w Gdańsku, reprezentowałem Polskę na Eurowizji, wyjechałem do Francji, Niemiec… Z Jackiem do tej pory współpracowałem przy kilku premierach jako tancerz, a teraz dostałem propozycję, aby wspomóc go w ostatnich tygodniach przed premierą w nowej roli. Bardzo dobrze się dogadujemy, mamy podobne wyczucie co do dynamiki ruchu i esencji, którą trzeba wydobyć z tancerzy.

Premiera „Coppelii” Leo Delibes’a już w tę sobotę 9 listopada, o godzinie 19.00, II premiera 10 listopada, o godzinie 18.00 (niedziela), spektakl także 12 listopada, o godzinie 19.00 (wtorek).

Przypominamy prośbę Opery Nova w Bydgoszczy o przyniesienie ze sobą lalek dla wychowanków bydgoskiego Zespołu Placówek Opiekuńczo-Wychowawczych. We foyer opery będzie na nie czekał specjalnie wystawiony w tym celu kosz.

Reklama