Bydgoszcz wpuszczona w Kanał!

Wiktoria Raczyńska
,

Pamiętam, kiedy byłam małym dzieckiem i mieszkałam na Hanki Sawickiej (dzisiejsza Mazowiecka) w wakacje prawie każdy dzień spędzało się z rodziną na kocu nad Brdą. Tam uczyliśmy się pływać, szukaliśmy raków, skakaliśmy po odsłoniętych przez wodę kamieniach.

Tak było 30 lat temu, a o rewitalizacji nikt wtedy nawet nie marzył. Ludzie tabunami zasuwali na basen przy Astorii. A dla tych, którzy nie lubili się tłoczyć jeden przy drugim, pozostawał szeroki pas zieleni nad Brdą. Zawsze byli chętni. Czemu przestaliśmy?

Kiedy byłam w liceum, co odważniejsi spotykali się wieczorem w imię – znajomego nie zaczepią – na Wyspie Młyńskiej. Teren ten wtedy kojarzony był raczej z burdami podpitych nastolatków. To się również skończyło. Na szczęście.

Nie pamiętam kiedy Wyspa Młyńska tak wypiękniała. Na pewno pierwsze unijne pieniądze przyszły za czasów prezydenta Konstantego Dombrowicza. I wtedy też ludzie powoli zaczęli ją na nowo dla siebie odkrywać. I jest coraz lepiej, ale wiele jeszcze przed nami. I nie chodzi mi tu o wyciągnięcie z Unii ile się da, ale o zmianę naszej mentalności.

Byłam niedawno przy śluzie na Czyżkówku – tam wiele domków jednorodzinnych stoi bardzo blisko wody. Marzy mi się, aby kiedyś zobaczyć, jak ludzie wsiadają do swoich motorówek i dopływają nimi do Mostowej, schodzą na brzeg i idą do restauracji.

Reklama