Ale będzie Awantura (w operze)

Wiktoria Raczyńska
,

W przygotowywanej właśnie operze komicznej „Awantura w Recco, czyli Drzewko wolności” na 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości w Operze Nova w Bydgoszczy zobaczymy Włochów i polskich legionistów. Będzie i miłość i tęsknota za domem. Będą też piraci…

Scenografia już robi ogromne wrażenie, a widzieliśmy zaledwie jedną z czterech odsłon przygotowywanych na nadchodzącą premierę (27 października). Będzie dość realistycznie, zapowiada Wojciech Stefaniak i zachwyca się technicznymi możliwościami opery.

– Jesteśmy w mieszkaniu burmistrza, na ryneczku miasta Recco, w pięknych ogrodach antycznych i na końcu na plaży. To są bardzo różne sytuacje, ale zastałem tu fantastyczną technikę, która umożliwia szybkie zmiany akcji. Trzymamy się realizmu, ale realizm w operze, to nie jest hiperrealizm. Staraliśmy się znaleźć miejsce na pewien nawias, żart – mówi o swojej pracy Wojciech Stefaniak.

„Awantura w Recco, czyli Drzewko wolności” do libretta Wojciecha Młynarskiego (wg pomysłu Adama Mickiewicza) i muzyki Macieja Małeckiego zawdzięczamy prof Raszewskiemu, który w listach Antoniego Edwarda Odyńca znalazł informację o tym, że Mickiewicz planował taką operę napisać.

„Awantura…” to opowieść o Tadeuszu, polskim legioniście, który po bitwie pod Trebbią trafia do małego, włoskiego miasteczka Recco, gdzie „liże rany”, a dogląda go Sylwia. W ten sposób para zakochuje się w sobie. To po części historia miłosna, po części jednak sensacyjna ponieważ są też i piraci i czarny charakter. Konflikty się mnożą.

DSC_4690Pierwszy raz „Awanturę w Recco…” wystawiono w Teatrze Wielkim w Warszawie 1 lipca 1979 roku, Reżyserował ją wówczas Kazimierz Dejmek, a w jednej z obsad występował nieżyjący już ojciec dyrektora Opery Nova w Bydgoszczy Macieja Figasa.

– Najważniejsze osoby w tym dziele to Małecki i Młynarski – podkreśla reżyser spektaklu, Maciej Wojtyszko. – Nie możemy pozbyć się tych melodii z głowy. One od rana do wieczora za nami chodzą. Wojtek Młynarski chyba gdzieś tam w niebie też by się uśmiechnął.

– Małecki i Młynarski, w moim odczuciu, mają podobne poczucie humoru i to poczucie humoru jest rozłożone po równo, w muzyce i w tekstach. Natomiast, co ciekawe, opera nie popada w patos. To, z kolei, daje szansę choreografowi na zarysowanie pewnych scen taką grubszą kreską. Mamy sytuacje, gdy z jednej strony możemy coś opowiedzieć lirycznie i wzruszająco, dotknąć czulszych narodowych strun, a z drugiej wprowadzić poczucie humoru, pośmiać z siebie. I to mi się bardzo podoba w tej operze – przyznaje II reżyser, Magdalena Małecka-Wippich.

– Teksty są wyjątkowe, mocne, bardzo trafne, jak na tamte i te czasy. Muzyka jest pełna przepięknej harmonii. Z jednej strony skomponowana jest w lekkim mozartowskim stylu, a z drugiej jest tam też dużo muzyki filmowej, musicalowej – opowiada kierownik muzyczny, Anna Duczmal-Mróz. – Mamy reżyserów, którzy z jednej strony w bardzo poważny sposób traktują postaci, z drugiej nadają im dużo komizmu. Mamy choreografów, którzy dokładają niebywale dużo humoru. Przyznam szczerze, że czasami trudno było skupić się na orkiestrze i partyturze, bo było tak zabawnie, że momentami miałam łzy w oczach ze śmiechu.

DSC_4680Wygląda na to, że będziemy świadkami niezwykłego wydarzenia – po pierwsze opery komicznej, których niewiele jest wystawianych na deskach oper w Polsce, po drugie komizmu sytuacyjnego i tanecznego, jak zdradzają realizatorzy, bo ogromną pracę i nowatorstwo choreografa Jarosława Stańki, podkreślano podczas konferencji wielokrotnie.

– Dla mnie najprzyjemniejsze jest to, że cała historia dzieje się we Włoszech, a nie w Polsce. Także te żarty, o których tutaj wspominamy, które tak bawią wynikają nie tylko z tego, że po prostu usiadłem i je wymyśliłem tylko z moich osobistych obserwacji, bo bardzo często bywam we Włoszech. W swojej choreografii chciałem zestawić te dwa temperamenty – naszego rozrzewnienia i niekończącej się tęsknoty za nie wiadomo czym, z prostymi relacjami włoskimi, że jak biją, to trzeba uciekać. I, że jak mężczyźni uciekli, to kobiety muszą bronić miasta. Wystarczą mi te dwa zdania i bawię się przez cały spektakl – podsumowuje sam choreograf.

Premiera najnowszej opery już 27 października (sobota) o godzinie 19.00 oraz 28 października (niedziela) o godzinie 18.00. Kolejne spektakle już 29 października (poniedziałek), 3 listopada (sobota) o godzinie 19.00 i 4 listopada (niedziela) o godzinie 18.00.

Reklama